Zółte taksówki i inne żarty z podstawowych zasad ekonomii


Znane niektórym miasto Nowy Jork, znane jest z tego między innymi, że posiada znane zółte taksówki, które znane są z tego, że mają kierowców najczęściej pochodzenia hinduskiego, którzy… I oto o taksóweczkach dzisiaj będzie. Taksówki uważane są tutaj przez wszystkich jako środek transportu publicznego. Jest to dziwne, ale biorąc pod uwagę, że posiadanie samochodu na manhattanie oznacza najprawdopodobniej, że jest się bardzo bogatym, albo żyje się tam od pokoleń i ma rent-stabilized apartment (o których też będzie dzisiaj).

Ogólnie disclaimer… Jeśli uważacie, że USA, a już szczególnie Nowy Jork jest mekką wolnego handlu, przepływu gotówki, konkurencji itp… to… czytajcie dalej te same książki;) Otóż można swobodnie powiedzieć, że wiele dziedzin w tym kraju jest ręcznie sterowanych i kontrolowanych lepiej, niż u Nas za Sowietów, i system działa bardzo dobrze… bo ludzie nie mają pojęcia jak system działa. Po prostu konsumenci hamburgerów znacznie lepiej opanowali biurokrację niż Europejczycy, którzy chlubią się Unią Europejską i Komitetem. Tutaj wszyscy wiemy, że Unia Europejska głównie dużo kosztuje, niewiele daje, i wszyscy chcą być urzędnikami w UE, bo to zajebista kasa, mało pracy i duża emeryturka.

Tutaj o MTA i innych ciałach nikt prawie nie wie….:)

W Nowym Jorku istnieje około 13 tysięcy medalionów – czyli licencji na posiadanie taksówki – efektywnie rzeczy ujmując, w Nowym Jorku jest 13,3 tysiąca taksówek. Nowojorczycy rokrocznie wydają ponad Miliard dolców na nie co daje przychód na taksówkę rocznie około 75-80k dolarów. Oczywiście część z tej sumy idzie do miasta (tolls i fees) a reszta do kieszeni kieszeni kierowców. Teraz cały myk polega na tym, że kierowca nie jest właścicielem medalionu, więc musi go wynajmować i płacić odpowiednią opłatę, za możliwość prowadzenia taksówki.

Interes czysty – zysk bez ryzyka. Posiadasz medalion – wynajmujesz go, a kasiorka tylko płynie, bo przecież wyobrazić sobie miasto bez taksówek, to tak jak by wyobrazić sobie protesty w Grecji, tylko, że tutaj spłonąłby cały Manhattan (Głównie pewnie przez to, że nowojorczycy nie wiedzieliby co ze sobą zrobić a metro byłoby przeciążone). I tutaj znajdujemy mały szkopuł, skoro popyt jest (istnieją godziny, gdzie złapanie taksówki jest w istocie niemożliwe), całe miasto nie jest pokryte (queens, brooklyn etc) to dlaczego nie ma podaży… Otóż dlatego, że komicja TLC z jakiegoś powodu nie udziela nowych licencji od baaaaaardzo dawna (tzn udzieliła coś pomiędzy latami osiemdziesiątymi a 2007 ale jest to zaniedbywalne). Większość medalionów była wyemitowana w czasach wielkiego kryzysu, gdzie taki medalion kosztował bagatela…. 10 dolarów. Obecna szacowana wartość medalionu to około 800k$ przy czym w zeszłym roku na aukcji ktoś zakupił dwa po okrągły milion rocznie. Całkiem niezłym dealem było wtedy kupienie takiej licencji jak widać. Obecnie większość licencji znajduje się w posiadaniu firm inwestycyjnych, które traktują medaliony niemal jako instrumenty fixed income. No bo właściwie czym one się różnią, idę o zakład, że modelowanie przepływów pieniężnych z opłat płaconych przez nowojorczyków jest o niebo łatwiejsze niż modelowanie prepaymentów z instrumentów partych o hipoteki.

Ktoś może szybko policzyć, że wszystkie medaliony są łącznie warte jakeiś 10+ miliardów dolarów – czyli calkiem spory biznes jak na jedno miasto, a ryzyko żadne…. No właśnie żadne, bo miasto nie udziela nowych licencji, a dlaczego nie udziela skoro mogłoby na tym zarobić, a pasażerowie byliby bardziej szczęśliwi…. cóż na pewno w raportach z posiedzeń komisji są bardzo dobre wyjaśnienia tego problemu. Mi się już nie chciało tego wyszukiwać… Nowojorczycy namiętnie narzekają na fakt, że złapanie taksówki w piątek czy sobotę graniczy z cudem, a jak już się wyjedzie poza wyspę, to naprawdę pozostają tylko „czarne wołgi”:) Ale cóż, ktoś kto w tym biznesie ma 10 miliardów ma chyba na to trochę inny pogląd…

Innym przykładem wspaniałego pomagania i interwencji na rynku, jest … rynek mieszkaniowy. Na manhattanie znajduje się mniej więcej 2 miliony apartamentów – to znaczy mieszkań. Jeśli jednak myślicie, że większość jest do wynajęcia to…. oczywiście się mylicie. Około połowy jest w systemie (wspomaganym przez miasto) rent-stabilized albo rent-controlled. Te dwa terminy, chociaż różnią się, w pewnych niezbyt ważnych z punktu widzenia tego posta, detalach oznaczają ni mniej, ni więcej, że to nie rynek reguluje czynsz, tylko miasto. I tak możliwe jest posiadanie bardzo zajebistego apartamentu w wieżowcu w bardzo pożądanej dzielnicy Tribeca za … 2000-2500 $ miesięcznie , gdzie po cenach rynkowych taki apartament kosztuje jakieś 5k$+. Zdobycie takiego apartamentu graniczy z cudem i wymaga albo bardzo długiego życia na manhattanie, znalezienia się w odpowiednich grupach wpływu (pochodzenie ma znaczenie:D), albo udowodnienie niskich dochodów… Oczywiście system znowu prowadzi do nadużyć w bardzo prosty sposób. Przykładowo jedną z najbardziej pożądanych dzielnic jest Central Park West, gdzie można mieć spokojnie widok na central park z okna, i było tam kilka budynków, które były rent controlled. Ktoś płacił czynsz <20k$ rocznie a mieszkał w apartamencie warty wg rynku kilka mln$… Znaleźli się więc odpowiedni ludzie, którzy tym ludziom zaoferowali "wielkie" z ich punktu widzenia pieniądze, żeby się wyprowadzili (na przykład 100k$) i bum. Można już wynajmować (takiego lokalu nie można nigdy sprzedać, ale można mieć wieczyste użytkowanie). Stawki na manhtannie spadłyby oczywiście niemożebnie, gdyby rynek sam wyregulował ceny, jednak … tak się oczywiście nigdy nie zdarzy, ponieważ pomoc organów kierowana jest w dość dziwny i niepotrzebny sposób. Za uwolnienie pieniędzy, którzy ludzie posiadają w apartamentach, które zasiedlają mogliby pewnie znaleźć znacznie lepsze warunki gdzieś w okolicach, ale…. Za to wszystko oczywiście płacą ludzie tacy jak ja, którzy przez to muszą płacić premię za apartamenty, które są do wynajęcia, a że poziom zasiedlenia manhattanu to jakieś 99,1% i więcej to…

A w całej tej historii chodzi o to, że jak ktoś się zabiera za regulowanie całkiem dobrze działającego systemu, to prawie zawsze wychodzi dość kiepsko, a wynikiem jest środowisko korupcjogenne, gdzie oczywiście najbardziej rżnięci są pasażerowie i kierowcy, czyli Ci co im najbardziej zależy, i tym centrum wszechświata system taki funkcjonuje od lat trzydziestych. Rżnięci są również wszyscy, którzy płacą czynsz na manhattanie za coś co w Polsce byłoby uważane, za naprawdę kiepski budynek, a dobre budynki kosztują jakieś kosmiczne pieniądze.

Poza tym wszystko dobrze, w sobotę był Santacon, czyli kolejny sposób jak powiedzieć ludziom, że to całkiem spoko pić i łazić po barach zaczynając o 10. jakieś 10 tysięcy + ludzi przebranych za mikołajów, elfy i ich żeńskie wersje (oczywiście były wersje slutty) przemierzało miasto, które nie śpi (nawet po piątku) w poszukiwaniu wolnego baru. Bary były jednak tak napakowane, że za dużo nie dało się zrobić, w ruch szły więc sześciopaki kupowane w sklepach. No jak można nie kochać tego miasta.:) I nawet nie było żadnych rozruchów i rozlewu krwi. ot kulturalny dzień w barze przy dużej ilości alko;)

Piąta wygląda już jak coś z bajki, nad ulicą wisi wielki płatek śniegu, wszystko się świeci, świąteczne piosenki są, Last Christmas jest. No pięknie po prostu pięknie. A kolejki na lodowisko długie jak nigdy….
\pozdrawiam świątecznie
pan_Dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Zółte taksówki i inne żarty z podstawowych zasad ekonomii

  1. Aga pisze:

    I wszystko pięknie…. tylko zamawiam jakąś fotę tej piątej!!!!!! 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s