Historia pewnych wąsów


Nie wiem czy wiecie co to jest Movember…. Otóż ja też nie wiedziałem, aż pewnego dnia w pracy (konkretnie 31 października) powiedzieli mi, że dzisiaj się każdy ma ogolić i od jutra zapuszczamy brodę i wąsy na cały listopad. Zabrzmiało trochę imperatywnie, nawet jeśli powiedział to CTO, więc ja jako głupi cudzoziemiec zapytałem: Aleosochoci…. Przetrwawszy spojrzenie… no tak przecież on nie wie otrzymałem pełen obraz sytuacji.

Taktycznie movember jest inicjatywą charytatywną mającą na celu zbieranie kasy na leczenie tzw. Dude cancer – raka jąder i prostaty. Tylko jednak amerykanie mogli chyba jednak na to wpaść, że przez miesiąc pielęgnujesz swój zarost, żeby pod koniec owego miesiąca zrobić sobie dość idiotyczną fotkę, i na serwisie do tego przeznaczonym ją opbulikować, po czym rozesłać wszystkim „friendsom w sensie fejsbookowym” z fb, google, telefonu i czego tam jeszcze by łaskawie wpłacili coś dla dobra sprawy. Żeby było śmieszniej to działa…. Żeby było jeszcze śmieszniej jest to popularne nawet w korporacjach gdzie trzeba w koszulinie i garniaczku równo codziennie popylać:)

Oczywiście prawdopodobnie tylko w firmach z dystansem do siebie możliwe jest rozesłanie maila dnia 29 z proponowanymi stylami wąsów na dzień jutrzejszy, z czego najciekawszy są na „Chucka Norrisa/Strażnika teksasu”, gwiazdę porno, Toma Seleca, french style, bogacza z tesksasu, charlie chaplina, harleyowca… i inne. Prawdopodobnie nie każda firma zaweźmie potem pracowników, którzy sobie te wąsy zapuścili i postawi ich pod ścianą by…. zrobić im profesjonalne zdjęcie, potem skolażować je z innymi i opublikować na facebooku i jak to określił kolega „tweet the shit out of it” w celu o ogólnie zrobienia zamieszania w dobrze pojętym tego słowa znaczeniu… Tak chyba ja jeszcze mało widziałem, ponieważ to wszystko mnie spotkało w zeszłą środą.

Moje wąsy nie były powodem do dumy, głównie z powodu mojego koloru zarostu, który jest podobny do mojej głowy, czyli jest mocno blond. Wiedząc, że jestem raczej na straconej pozycji pozostało mi jedynie improwizować. Na szczęście w pracy są jeszcze azjaci, którzy wąsów prawie w ogóle nie mogą wychodować więc jeszcze nie wszystko wyglądało tak źle. Założyłem więc beret, marynareczkę i elegancko udawałem ubogiego francuskiego malarza, który ma styl… Jak również wiele pozytywnych uśmiechów w pracy. Ludzie reagowali bardoz pozytywnie, przychodzi do nas z różnych departamentów podziwiać to zaangażowanie w sprawę… JAko cały team Zoc zebraliśmy ponad 4000$ więc nie jest najgorzej, a jako bonus na koniec dnia zagraliśmy w kręgle:)

Ciekawy jestem kiedy pojawi się u nas taka inicjatywa by zrobić z siebie trochę durnia dla jakiejś dobrej sprawy, coś mi się jednak wydaje, że jeszcze jako naród pełen smoleńsków, krzyży i innych takich nie dorośliśmy do umiejętności zbijania się z siebie samych (choć jednostki są), ale może i do nas niedługo zrozumienie Gogola dotrze.

Potwierdził to niedawno pewien fakt, z którym miałem się nieszczęście zapoznać. Otóż mam w ulubionych taką, stronę „Polacy w Nowym JOrku”, którą to w przypływie uczuć patriotycznych (jak i prawdopodobnie głupoty, bo to trudno odróżnić) polubiłem. Generalnie staram sie trzymać od rodaków w miarę z daleka tzn. aktywnie nie szukam więzi z nimi, gdyż w zupełności nie czuję takiej potrzeby, w sensie jakiś organizacji, bo jeśli jakiegoś rodaka na drodze napotkam to i jak najbardziej stosunek mam domyślnie przyjacielski. Ale do rzeczy. W zeszłym miesiącu mieliśmy mały cud nad Wisłą, po tym jak kapitan Wrona cudownie wylądował na Okęciu, lecąc z Newark (nie mylić z new york chociaż to zaraz obok). Wiecznie czujni rodacy wyniuchali, że parszywi amerykanie z Staurday Night Live trochę się z tego pozbijali: tutaj … Sam żart oczywiście nei jest jakiś bardzo śmieszny, choć trochę pomysłu miał. Już mieli traktować to jako zamach stanu, a przewodniczący komisji kościuszkowskiej wystosował chyba nawet oficjalne pismo. Czego już natomiast nasi wojujący prawicowi nacjonaliści na obczyźnie nie zauważyli, to fakt, że SNL (znany skądinąd z dużo bardziej kontrowersyjnych żartów) zbijał się również z kapitana Sullego, po tym ja wylądował awaryjnie na hudson tutaj . Trochę mi oczywiście krew zawrzała, bo ja czegoś takiego strasznie nie lubię. Chwała Wronie za to co zrobił, szacun w i ogóle Rispect, ale z tego co wiem to piloci mają coś takiego w obowiązkowym szkoleniu, i po prostu dobrze wykonał swoją robotę. No cóż narodowy kompleks niższości się oczywiście musiał włączyć… ehh

no nic więcej się nie stresuje, Nowy Jork wygląda już jak jedna wielka choina z miliardem lampek. U mnie na osiedlu wieczorem to już można oślepnąć, a ilość zwierzątek, choinek i ozdób prawdopodobnie przekroczyła całkowitą taką ilość w Warszawie. No i oczywiście LAst Christmas….

pozdrawiam
pan_DZiekan

p.s. zdjęć wąsów nie będzie bo wyglądają za śmiesznie ale za to a co publiczne przecież

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Historia pewnych wąsów

  1. yarpen pisze:

    Scislej rzecz ujmujac, pomysl narodzil sie chyba w Australii, nie USA. W Kanadzie tez dosyc popularny, w zeszlym roku dalem sie wkrecic, w tym, nauczony bolesnym doswiadczeniem – odpuscilem

  2. Stapp pisze:

    Chcemy zdjęcie! Chcemy zdjęcie! Chcemy zdjęcie!

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s