The app hyphothesis [updated]


2 tygodnei prawie bez posta. Nie wygląda to dobrze, ale powiedzmy, że pierwszy tydzień w mojej nowej pracy też nie był czymś zwykłym. Pierwszego dnia skończyłem o 1 nad ranem a łącznie przesiedziałem ponad 70 godzin. Ale wiecie co… Jest fajnie. O pracy napiszę przy najbliższej okazji bo wydaje mi się, że jest o czym (przy czym pewnie będę się musiał hamować, żeby nie złamać jakiś zasad i nie zostać wywalonym na zbity pysk). Ale dzisiaj o czymś innym.

W zeszłym tygodniu zmarł Steve Jobs. Ikona biznesu high-tech. Tyle ile o nim się tutaj mówi, to chyba nawet o naszym papieżu sie nie mówiło jak odszedł. Człowiek faktycznie zasłużony, dużo zrobił dla end userów… Ale żeby aż przychodzić na czarno następnego dnia do pracy… Coż jak widać, dla niektórych był on na tyle wazny.

Ostatnio czytam trochę książek, związany ogólnei z tematem doświadczenia użytkownika (user experience) w czasie używanie softwaru. Jest to pakiet mojego obowiązkowego szkolenia w ZocDocu, co bym robił produktu dobre i nie powodujące zbyt dużej ilości KRW i innych przekleństw ze strony potencjalnych userów. Podejście innowacyjne i na pewno ciekawe, i może nawet się kiedyś przeproszę na nowo z UI zwanym po nowego User Interaction:)

Tytuł jednak sugeruje, że będzie o aplikacjach, i tak w istocie zaraz do tematu nawiąże. Smartfony spowodowały, że „apps” rozpełzły się wszędzie tam gdzie mogły się pojawić. Większość z nas używa ich już, a i być może używałą już wcześniej na naszych kochanych nokiach i soniaczach, na których przecież też można było instalować rzeczy. Widgety na stronach też znane sa już nie od dzisiaj, jak to jest, że wszyscy nagle szaleją na punkcie Appsów.

Otóż osobiście wydaje mi, że szaleją ludzie, którzy nie mieli jeszcze szansy szaleć. Wcześniej takie rzeczy jak samrtphony czy inne Hi_tech gadżety były domeną silnych power userów, jeśli nie tech-nerdów, dla których punktem honoru było zrozumienie jak działa urządzenie. I nawet jeśli Windows Mobile byl trudny w obsłudze, to przecież dawał możliwości których wcześniej nie było – można było przeglądać office na telefonei, otwierać PDFy i robić wszystko to NIE NA kompie. Co z tego, że było to trudne… To ma być trudne, przecież to tak zajebiste.

Ponieważ jednak, ktoś w końcu wpadł na rewelacyjny pomysł, że moze zrobimy w końcu coś łatwo.. Nagle znacznie większa ilość osób zaczeła kupować te urządzenia. Jak się chwilę zastanowić to takie Appsy nie są przecież niczym nowym, bardzo rzadko oferują funkcjonalność, której wcześniej nie było i cała ich siła własciwie polega na tym… że są właśnie ekstraktem funkcjonalności!

Mamy kalendarz, notatnik, alarm i wiele innych appsów. I każda z nich oferuje dokładnie to co się po niej oczekuje. Najczęśniej nie ma zaawansowanej konfiguracji, a jeśli jest, to głęboko schowana, żeby przypadkiem czegoś nie popsuć. dlatego jest sens robić aplikacje, których funkcjonalność jest mocno ograniczona… bu ludzie właśnie tylko jej chcą używać.

Jak sobie pomyślę, jak wiele użytecznych funkcji ma outlook a ile z nich używam, to troszkę mnie to przeraża. Przecież pewnie produktywnie mógłbym wykorzystac jeszcze co najmniej kilkanaście. Ale nawet nie chce mi się ich wyszukiwać (ostatnio odkryłem search folders… zajebistE). A taki apps, czytasz co ma robić i po prostu to robi.

Wydaje się więc, że jesteśmy po prostu świadkami małej rewolucji w designie aplikacji. Oczywiście na razie tylko konsumenckich, bo ten rynek był mocno nieodkryty przez dłuższy czas. Ciekawe kiedy przyjdzie pora na rewolucję w oprogramowaniu biznesowym, gdzie systemy księgowe nie będą jakąs gigantyczną pajęczyną niewiadomo czego, SAP nie będzie wymagał 100 lat szkolenia, Sharepoint paktu z diabłem do konfiguracji….

Z jakiegoś powodu wydaje mi się, że narzędzie programistyczne zawsze jednak pozostaną skomplikowane… Bo my to już po prostu lubimy. Gdyby moje visual studio miało 5przycisków, to bym się poczuł jakiś niedoceniony. Przecież ja musze meić kontrolę nad wszystkim. Chcę wiedzieć, co gdize i jak i dlaczego działa. Móc skonfigurowąć to, przełączyć tamto. Z drugiej strony jak by mi ktoś zrobił, tak że odkrywanie nowej funkcjonalności tak skomplikowanego narzędzia jak visual byłoby trochę łatwiejsze, to może byłbym jeszcze trochę szczęśliwszym programistą.

Ale do tego czasu jeszcze trochę upłynie. I bynajmniej nie będziemy mieli od tego mniej roboty, po prostu na projekcie będzie, ktoś kto będzie odpowiadał, za projektowanie tylko i wyłącznie interakcji z uzytkownikami, a jej zaprogramowanie będzie może wymagało również dużo pracy… i wymusi poprawną architekturę na programistach. Bo jakże często teraz to co widzimy na ekranie jest dość prostą translacją tego jak naprawdę wsyzstko jest reprezentowane w kodzie … hierarchiczne struktury, list etc. A jak użytkownicy zaczną nam odmawiać używania softu bo — jest za trudny, to się dopiero zacznie. Przyjdize taki człowiek do pracy i powie, że on Excela to nie, bo za trudno a na Macu to się tak robi. I będzie na przykład bardziej efektywny. No ale to jeszcze dużo wody, i pewne pokolenie nielubiące zmian musi, że tak powiem, ustąpić.

Z drugiej strony mnie – jako starego programistę – nieco to dziwi. Systemy pluginowe były znane mniej więcej od zawsze, a przynajmniej od bardzo dawna. Właściwie wśród programistów pokutuje, że jeśli Cię coś w środowisku programistycznym wkurza znajdź plugina, albo napisz. Firefox od zawsze działał z pluginami, ale jednak z jakiegoś powodu aplikacje konsumenckie rzadko były pisane „pluginowo”. Być może chodzi o sposób dystrybucji („appstore/add-on center firefoxa”) a być może o to, że programistom szybko i łatwo pisze się rozwiązania i mogą oni liczyć na stosunkowo duże pieniądze, jeśli aplikacja się sprzeda. Na pewno chłopaki w jabłku rozkminili to wyjątkowo dobrze, bo wszyscy są zadowoleni… Ciekawe, czy to już wszystkie zmienne, mnogość funkcjonalności, łatwość ich wyszukiwania, łatwość instalacji, wspólna platforma użytkowa, łatwość aktualizacji i backupu…

pozdrawiam
pan_dziekan

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii PRzemyślenia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

3 odpowiedzi na „The app hyphothesis [updated]

  1. master_yoda pisze:

    Cały świat pisze o Jobsie. Wszyscy go opłakują. Czy ktoś wspomina o tym, że 4 dni temu zmarł Dennis Ritchie, prawdziwy geniusz i wizjoner? Czy już tylko starzy unixowi hackerzy go znają? 😦 Ilu teraz nowo wykształconych programistów zna podstawową lekturę, czyli legendarną już „The C Programming Language”? Od tej książki powinien zaczynać każdy początkujący programista. Oczywiście absolutnie nie mówię, że ma na tym poprzestać! Świat się rozwinął, a od tamtych czasów powstało wiele nowych, łatwiejszych i do wielu zastosowań po prostu lepszych języków.

    Ale gdyby nie Dennis Ritchie, Steve Jobs nie zrobiłby swojej kariery. Proszę dobrze mnie zrozumieć. Nie chodzi mi o dyskredytowanie Jobsa. To też był geniusz, ale, gdyby zważyć na szalce jego zasługi i zasługi Ritchiego, myślę, że każdy fachowiec od historii IT wypowiedziałby się jednoznacznie, czyje dokonania są ważniejsze dla świata…

  2. yarpen pisze:

    A co ma za znaczenie czyje dokonania sa wazniejsze? Obu szkoda (jak i Galvina z Motoroli, ktory zmarl 2 dni temu).

  3. nerdinnewyork pisze:

    Dudes… Ja czytałem Kernighana i Ritchiego… I nawet robiłem zadania z tej ksiązki… ale tak tylko my ich znamy, bo oni stworzyli języki programowani którymi 99,9% populacji nie chce nawet słyszeć… A Steve… cóż on sprawił, że dużo ludzi nagle mogło wydać dużo pieniędzy na gadżety i być z tego powodu zadowolonym. Dzięki niemu mogą robić zdjęcia i wrzucać na flickera… zawsze śledzić Tweety Kim Kardashian i podglądać significant other na facebooku…

    Jeśli tej funkcjonalności używa 100 milionów ludzi na świecie to jest to ważniejsze niż jakiś milion programistów…, którzy czytali Ritchiego… Smutne ale prawdziwe. PR się liczy chłopaki, wszystko PR.

    luke

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s