Fotografie i hackowanie


Mój umysł, choć oczywiście ma więcej niż dość rzeczy nad którymi powinien się teraz zastanawiać (jak zdobyć klucz do bety Diablo III….) z jakiegoś powodu dużo ostatnio spędził nad tematem, czemu jest tyle świetnych i pięknych zdjęć Nowego Jorku. Dlaczego te obrazy Empire State bldg i brooklyn bridge i downtown są tak obecne w naszych głowach, a panoramę pewnie każdy w życiu widział.

Niemałe znaczenie w tym na pewno miały wydarzenia z 11 września, ale przecież nawet wcześniej o NYC wszyscy mieli zdanie, że to jest miejsce, które chciałoby się zobaczyć. Oczywiście filmy też mają znaczenie, bo w tym mieście nakręcili tyle filmów, że hoho podobnie jak wiele filmów opowiada o tym mieście w sposób idealistyczny, mniej idealistyczny, ale opowiada.

Wszelako jednak zdjęcia. Zdjęcia robią tu wszyscy i turyści (to wiadomka) ale głównie ludzie tutaj zamieszkujący (czego jestem jakimś tam również przykładem). Wiadomo, że ilość fotografów na metr (pardon stopę) kwadratowy przekracza pewnie zapisy konwencji ONZ i zapewne jest najwyższa na świecie. Może wynikać to z faktu, ze modelek pewnie tutaj też jest najwięcej na świecie, ale zdjęcia robi bardzo dużo osób.

Idąc przeciętną ulicą, nieważne o której porze dnia czy nocy, można być prawie pewnym, że znajdzie się kogoś z aparatem (najczęściej SLRem), ze statywem albo i bez fotografującego coś interesującego. Jest tyle galerii, inicjatyw fotograficznych, że ludzkie pojęcie przechodzi. A ponieważ część z tych zdjęć jest naprawdę zapierająca dech w piersiach i myśli się WOW, to robi to dodatkowy dobry PR temu miastu…. Które znowu jakieś niewiadomo Piękne nie jest. Oczywiście mosty są…, art-deco jest central park jest. Ale zdjecia jakiś kawiarni, miejsc street artu, budynków Soho są interesujące dlatego, że ktos miał ciekawy pomysł na zdjęcie, uchwycił coś ciekawego etc. A wiadomo, że jest większa szansa na uchwycenei czegoś ciekawego, jeśl w mieście średnio wykonuje się 1000 zdjęć na sekundę na kilometr kwadratowy (liczba wzięta totalnie z powierza ale coś o tym wiemy) niż na przykład 20 w tej samej mierze. Ludzie potem te zdjęcie publikują na flickerze, picasie czy innym czymś, potem to shareują, ludzie to sharują dalej, tweetują… i nagle wszyscy wiedzą jaki to NYC jest piękny. W dzisiejszych czasach, jak coś się komuś spodoba, to nagle podoba się połowie świata, więc efekt jest nieźle potęgowany.

Dlatego tak sobie myślę, że taka Nasza Warszawa, ktora może najpiękniejsza nie jest, ale posiada sporo fajnych miejsc, które można by obfotografować i pokazać. Ja wiem, że coraz więcej ludzi wychodzi z aparatami i fotki strzela, ale jak by jeszcze większą chęć w naszym narodzie dzielenia się i przekonania o wartości, żeby Polskie miasta były bardziej i ciekawiej fotografowane.

Bo tu gdzie nie wejdę, czy to na foursquare czy gmaps, zdjęcia zawsze się pojawiają, widziałem dziesiątki stron, które mówią gdzie się udać żeby zrobić naprawdę udane zdjęcia NYC, czy to skylinu, czy po prostu jakiś ciekawych obiektów, więc coś w tym jest.

Oczywiście to wszystko ma bardzo duży związek z artystyczną kulturą tego miasta, gdzie przyszłych niedoszłych artystów jest całe multum i muszą się oni jakoś wyrażać. Co ciekawe nie zauważyłem zbyt dużo pracowników korpo, którzy lubią sobie coś cyknać po godzinach (w przeciwieństwie do Polski na przykład), ale i tak jest naprawdę nieźle. Zresztą czytałem ostatnio, że ludzie strzelają zdjęć coraz więcej, a archiwum facebooka zawiera już setki miliardów zdjęć… Więc rodacy… do aparatów, zróbmy trochę dobrego PRu;)

W jeden z weekendów wybrałem się równiez na coś co nazywa się Hackathon. Polega to proszę ja Was, że spotyka się pewna ilość typów, którzy chwalą się że umieją programować, po czym dobierają się w zespołu i idą… programować. W sumie nigdy nie byłem na czymś takim, a chciałem spróbować. Even trwał co prawda od piątku wieczorem do niedzieli, ale ja akurat nie zamierzałem na hackowanie tracić całego weekendu.

Myślałem, że wśród programistów nie ma konkursów piękności, okazuje się, że jesteśmy jednak w NYC, gdzie oczywiście musi być coś podobnego. Więc hackerzy prześcigają się w mówieniu, która z obecnych technologii (nazw nawet nie pomnę bo czułem się neiźle zacofany) jest teraz najbardziej cool i w ogóle, pokazywali swoje błyszczące macbooki pro… Widać, już że jest rynek na za drogie kompy o ładnym designie. Raz na jakiś czas i ja byłem spytany na czym się znam, to odpowiadałem, że windows Stack i trochę pythona to patrzyli na mnie jak na niechcianego wyrzutka. Większość tych programistów COOL technologii okazują się jednak dość ograniczeni i tak naprawdę nie umieją już napisać standalone programu, względnie optymalizacja bazy danych to już sprawy bardzo dalekie. Udało mi się jednak znaleźć paru .netowców, z którymi mogłem kilka uwag wymienić.

W międzyczasie oczywiście pytano mnie skąd jestem, a jak odpowiadałem, że z Polski to z niemałą dumą słyszalem, że mamy naprawdę dobrych programistów (każdy jak pracował z jakimś Polakiem, to miał dobre zdanie;D). O dziwo chociaż branża techniczna przepełniona jest potomkami buddy koloru brązowego, na hackathonie takowych było mało, co tylko wpasowuje mi się w obraz tego, że oni programistami są, ale pasji to w nich nie ma.

I chyba pierwszy raz widziałem parę programistów… i byli bardzo ucieszeni (i nawet byli hetero;D):)

Zdecydowaliśmy się na szybko zrobić jakiś mały serwis parsujący różne feedy społecznościowe i ustawiający je w Timeline, by sobie przećwiczyć MVC 3, jsony i inne historie. I muszę przyznać, że C# jest zajebisty, bo większość tych rzeczy robi się naprawdę szybko. Podczas gdy inne teamy tam integrowały railsy z couchDB i zastanawiały się na architekturą, my zrobiliśmy to co chcieliśmy, chłopaki chcieli tam jeszcze popracować nad interfejsami… ale mi się sobota kończyła. Okryliśmy parę fajnych featureów, znaleźliśmy buga w MVC (nie raguje na timeouty) i ogółnie happy coding;)

Oczywiście taki hackathon, poza tym, że jest ciekawym doświadczeniem pozwalającym spojrzeć na Twoje Rapid Application Development skills z zupełnie innej perspektywy, jest też eventem na który przychodzi mnóstwo rekruterów, którzy chcąć przyciąć trochę swojej prowizji. W sumie trzeba się dobrze umieć odizolować o tych naganiaczy (Mój python jest szybszy na moim Macu) i robić po prostu swoje.

Co prawda to wydarzenie miało miejsce akurat w hacie w NYC, ale już na pewno pojechać do San Fran na taki event byłoby przyjemnie. Zwłaszcza jak na przykład firma by zapłaciła.

a następny post o wyborach życiowych..
pan_dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Fotografie i hackowanie

  1. master_yoda pisze:

    Gdyby nie powstanie warszawskie, to mielibyśmy dużo ładniejszą Warszawę niż mamy i pewnie dużo chętniej fotografowaną. A tak, to mamy, co mamy. Źle nie jest, ale spójrz np. na Pragę, w jakim oni stanie mają centrum i jak dbają. Szkoda że wyszło jak wyszło, bo ktoś chciał zapisać się w kartach historii jak bohater (nieważne, że nie potrafił realnie ocenić szans). Zawsze się pchamy tam gdzie nie trzeba. Tak jak teraz: do Iraku, do Afganistanu, to jaką cholerę ja pytam się? Zamiast się integrować z sąsiadami, próbujemy przypodobać się Amerykanom, a oni nam nawet wiz nie zniosą (wiem, że to tylko taki gest, bo wiza != pozwolenie na pracę, ale przynajmniej by chociaż zrobili ładne pozory, że nie mają nas w dupie)…

    MVC 3? To jest już coś takiego? 😉 Czym toto się różni od klasycznego MVC?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s