Za czym kolejka ta stoi?



Witamy w kolejnym odcinku naszej audycji: nie z (polskiej) tej ziemi. Dzisiaj zajmiemy się dziwnym fenomenem związanym z butami. Jak powszechnie wiadomo w NYC można kupić dużo rodzajów butów, znanych głównie z serialu o 4 przyjaciółkach, które intensywnie eksplorowały łamanie szóstego przykazania (przy czym wszystkie były dość bogate):)

Właściwie Nowy Jork (a właściwie manhattan) jest wytworem chorych snów pijanego szewca, który uwielbiał jeść. Gdzie się nie pójdzie można znaleźć sklep z butami albo restaurację/bar. Kobiety w tym mieście nabywają niezwykłych umiejętności nawigowania pośród tłumów w 12cm szpileczkach, będąc zdolnymi do pokonania 100m poniżej 14 sekund oraz użycia szpilki jako noża wojskowego, gdyby poczuły się zagrożone.

Żeby nie być jednak seksistowskim, faceci tutaj też w buciksach pobiegają. Najgorsze jest to, że potrafią rozmawiać o tym z innymi gościami przez dłużej niż 6 sekund, a nawet chwalić się jaką to ostatnio zajebistą okazję kupili. Musi to być jakiś syndrom tego miasta, że nie jest to uważane za przejaw niezdorwych zainteresowań, a na nawet powszechnie uznawane za w dobrym guście.

Cóż ja jako dumny posiadacz guścika a nie gustu a nawet bezguścia interesują się tym tematem mniej niż sztuką późnego baroku w dolnej Saksonii. Niemniej jednak spotkała mnie ostatnia sytuacja, że tematem butów się troszkę zainteresowalem. Otóż wracałem sobie lekkim krokiem, późnym wieczorem (koło północy) do domu z manhattanu i akurat zahaczyłem o Herald’s square. Ten plac jest o tyle znany, że znajduje się przy nasłynnniejszym Macy’s po drugiej stronie jest sklep Victoria’s Secret a zaraz obok widać Empire State Building. Dodatkowym, i może najważniejszym dla mnie, miejscem na tym placu jest wejście do Path to NJ, które w prosty sposób doprawadza mnie do domu.

Zwykle plac o tej godzinie jest dość pustawy i można zobaczyć duże ilości taksówek przejeżdżających w okolicy. Tym razem obok wejścia do metra stała gigantyczna kolejka ludzików zaczynająca się około pół przecznicy wcześniej. Ponieważ wiedziałem, że w okolicy nie ma żadnego applestore, oraz Steve nie uraczył nas ostatnio żadnym nowym rewolucyjnym urządzeniem, wydało mi się to dość dziwne. Wiadomo, stanie w kolejkach po rzeczy apple nie jest już trendy, najlepiej komuś zapłącić, tutaj jednak tłumek wyglądał dość ciekawie.

Cechą wspólną ludzików uczestniczących w tym wydarzeniu był fakt, że wszyscy wyglądali na skejtów pochodzenia afroamerykańskiego lub latynoamerykańskiego i prawie bez wyjątku nosili czapki, spodnie zawieszone w okolicy kolan i obszerne bluzy chowające zapewne deskę, zapasowe kółka i ochraniacze na wszystkie części ciała. Kolejka ciągnęła się przez pół avanue (ponad 100-200 metrów) i zakręcała do metra gdzie jeszcze spokojnie stało paruset typa. Ponieważ tego dnia byłem w wyjątkowo żądnym przygód humorze (możliwe że moją śmiałość wzmocniły 3-4 browarki skonsumowane wcześniej z teamem) wyruszyłem na poszukiwanie początku kolejki. Mijając po drodze wielu przyszłych raperów z queens, a może i przyszłego banksego z ciemną karnacją odnalazłem szczęśliwców na początku.

Czując rispecta przed ludźmi będącymi pierwszymi (jak również lekko śmiesznie pytając w garniaczku typa w skate stajlu) zapytałem „Za czym kolejka ta stoi”. Mój rozmówca spojrzał na mnie z lekkim politowaniem, ale również zrozumieniem (skąd biały żołnierzyk korporacji może to wiedzieć) i rzeczowo wytłumaczył mi, że jutro o 9 przychodzi NOWA KOLEKCJA SNEAKERSÓW. I będzie limitowana edycja. I to jest bardzo ważna limitowana edycja. Różni się od zwykłej tym, że ma inne kolory niż zwykła.

Po lekkim szoku związanym z przyswojeniem tej informacji, podziękowałem koledze i udałem się do domu. PRzecież nie takie rzeczy ….

Oczywiście, jak widać zarywanie nocy, żeby kupić trochę inne buty niż wszyscy, żeby się dumnie pokazać na dzielni, jest pewnie zajęciem dobrym jak wszystkie – na przykład granie w magica;) więc nie mam żadnej ochoty tego oceniać. Tym niemniej …. temat troszkę mnie zastanowił. Ponieważ nic w tym mieście nie dzieje się bez udziału wyższej siły sprawczej związanej z portretami martwych prezydentów.

I moja intuicja i tym razem mnie nie zawiodla. Okazuje się, że takie buty w największych miastach osiągają jakieś zawrotne ceny i dość duże (sięgające kilkuset procent) przebitki. Wiadomo, w NYC na przykład jest prawdopodobnie dużo więcej aspirujacych raperów i hipsterów niż dajmy na to w alabamie, a popyt nakręca podaż. Okazuje się, że są typy, którzy obczajają taką market value buta i wiedzą gdzie zadzwonić i dostać kilka dodatkowych par, żeby zaraz szybko je spieniężyć. Jakieś limitowane edycje Jordanów potrafią osiągać ponad 1000$, czego nie powstydziłby się Jimmy Choo czy inny Loboutin:)

Nic nie jest takie jak się wydaje;) Ciekawe ilu z tych gości przyszło kupić buciki dla siebie, a ile stwierdziło, że spróbuję zarobić na specyficznym shoe arbitrage.:)
pan_dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s