Prognoza pogody i inne proroctwa


Jak może wiecie w weekend akurat mieliśmy przyjemność mieć w NYC wizytę huraganu. NYC nie jest akurat miejsce gdzie tego typu fenomeny pogodowe zdarzają sie szczególnie często, niemniej jednak już mniej wiecej do połowy tygodnia we wszelkiego rodzaju mediach było głośno o tym, że huragan będzie i że w ogóle będzie w katastrofalnej skali, bo wpłynie na życie ponad 60 milionów ludzi itp.

Faktycznie oglądając wiadomości i weryfikując je na stronach internetowych wydawało się, że Irenka dość skutecznie radzi sobie w Virginii i Karolinach. Ludzie bez prądu, zalani jakieś ofiary. Gubernatorzy New JErsey i New Yorku stwierdzili chyba, że po gigantycznej wpadce jaka administracja zanotowała z tytułu innej bohaterki – Katriny, trzeba dmuchać na zimne. Ewakuacja setek tysięcy mieszkańców manhattanu i skuteczne wzbudzanie paniki spowodowała, że ludzie naprawdę się bali.

Z wszystkich prognoz jakie udało mi się znaleźć na internecie wynikało jednak, że moja okolica będzie narażona na podmuchy wiatru o wysokości co NAJWYŻEJ 105-110 kmh. No dobra jest to silny wiatr ale takie rzeczy to my już mamy w Polsce. Głównym jednak zagrożeniem jak się wydawało miał nie być wiatr tylko fakt, żę może nas trochę zalać.

Otóż mój budynek znajduje się jakieś 15 metrów od brzegu rzeki jakieś może 3 metry nad lustrem wody. Szansa jakaś istniała, zwłaszcza że zaczęło padać już w piątek w nocy. Z Vinnym i Mukeshem stwierdziliśmy jednak, że nie ma co uciekać, zwłaszcza że za bardzo nie ma gdzie (bo do sheltera nas jakoś nie ciągnęło). Oszacowaliśmy nasze ryzyko i szansa przedramatyzowania wszystkiego w mediach wydała nam się znacząco większa. OCzywiście gdybyśmy akurat na przykład mieszkali w domku gdzieś na wybrzeżu to pewnie jednak zabralibyśmy nogi zapas. Ponieważ jednak mieszkaliśmy w wieżowcu uznaliśmy, że jego konstrukcja może mieć trochę większą odporność na podobne anomalie:)

Deszcz lał całą sobotę, jednak praktycznie nie wiało. Ponieważ jednak nie mogliśmy od południa się już dostac na manhattan (wyłączyli nam PAth i metro) trzeba było nudzić się w domu. Człowiek może naprawdę dużo przeczytać i obejrzeć kilka odcinków house’a pod rząd jak akurat nie ma nic innego do roboty. Oczywiście posłuchałem ostrzeżeń i zakupiłem prowiant i wodę na wypadek szczególnych okoliczności. Ponieważ za jedzeniem w puszkach nie przepadam stwierdziłem, że czekolada i chipsy i batoniki zbożowe są wysoce energetyczne i niepsującym się jedzeniem, które w razie potrzeby przyda się na imprezę z okazji przeżycia huraganu. Zakupiłem też soczki, colę i 24 piwa, które w większości są przecież wodą również posiadały dodatkowe zastosowania (można wręcz powiedizeć, że piwo to naprawdę było dobre paliwo w czasie nudy ze współlokatorami). Ponieważ nie mam latarki i nie chciało mi się iść do TArgeta, poza tym na pewno jak bym tam poszedł to akurat okazałoby się, że amerykanie wykupili wszystkie latarki w promieniu 20 km. Jednak przecież są inne, innowacyjne opcje. Na moje dwa telefony (Androida i eyephołna) ściągnałem aplikacje flashlight – załadowałem je na 100… Tak przygotowany z moim wiernym szwajarckim scyzorykiem mogłem czekać choćby i na koniec świata i na armię czerwoną.

Czekanie na coś znudziło mi się około północy gdzie nei mogłem już patrzeć na to pochmurne niebo i padający ciągle deszcz. Wprowadziło mnie w to melancholijny nastrój (chociaz piwo mogło w tym pomóc) i ponieważ nie można było iść do baru (a na manhattanie można było, co jest znakiem, że tam jest jednak jakaś cywilizacja) trzeba było iść do łóżka.

W nocy oczywiście również nie obudziły mnie wybite szyby, krzyki ani coś równie emocjonującego. W ogóle zostałem pozbawiony resztki mojego bohaterstwa, bo Irenka przed przejściem przez miasto została zdegradowana z huraganu 1 stopnia do burzy tropikalnej…. Straciłem więc ostatnie bragging rights, że przeżyłem huragan… Poza faktem, że woda była wyżej niż zwykle (ale nie wystąpiła z brzegu), można nawet było nie zauważyć, że coś się stało. o godzinie 10 ludzie już biegali po chodnikach… bo huragan nie huragan forma musi być…. nie ma opier@@!@!@nia się jak mówi idol wszystkich ćwiczących Robert Burneika.

Tak oto więc zakończyła się historia Irenki, która jak wiele dziewcząt przed nią, myśląc że będąc wielka w Karolinach Północnej i Południowej, mogła sztormem zdobyć Nowy Jork, okazała się jednak znacznie mieć interesująca niż zapowiadała i została koniec końców wyśmiana przez lokalnych mieszkańców. Historia smutna ale niestety prawdziwa:)

Metro oczywiście nie działało całą niedzielę, więc nie można było pojechać na manhattan i dalej trzeba było oglądać odcinki House. Co więcej PAth dobił nas ostatecznie mówiąc, że w niedzielę to akurat nie będzie jeździło nic, ale w poniedziałek o 4 już uruchomią, więc będzie spokojnie można iść do pracy….

Jak pech to pech. Po huraganie powstały oczywiście różne pytania i statystyki i teorie spiskowe(ile laterek zakupiono w nyc, czy był to wielki spisek sklpeów spożywczych, które chciały napędzić sprzedaż, ile ludzi NIE zginęło przez Irenką bo przez 2 dni nie jeździli samochodami etc itp). Oczywiście huragan wyrządził szkód całkiem sporo w regionach mniej zurbanizowanych.

Wszyscy bohaterowie żyli długo i szczęśliwie, i w niedzielę dużo odpowiadali na telefony rodziców i bliskich czy aby na pewno żyją i ich nie zwiało:)
pan_dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii PRzemyślenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Prognoza pogody i inne proroctwa

  1. Q@viver1 pisze:

    cieszę się z twojego bezpieczeństwa, współczuję braku możliwości do błyśnięcia mięśniem i odwagą, ale może to i lepiej. lepiej opowiadać o tym z suchej stopy, zamiast łapiąc wifi w starbucksie, bo akurat mi blok zewiało 🙂

  2. szczury_bez_kultury pisze:

    nic tu nbie dizała, chyaaba jest ppóźnio…

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s