Czy leci z nami pilot?


Witam po dłuższej przerwie spowodowanej moim chwilowym pobytem w Polsce. Miałem okazję być świadkiem/best manem na weselu mojego przyjaciela. Impreza udala się bardzo a nawet bardziej, a mój pobyt w Polsce obfitował w bardzo dużo bardzo miłych i czasami nieoczekiwanych momentów (momentów, które mogą mieć spory wpływ na przyszłe wydarzenia:)). Świat był przez ten weekend trochę milszy i przyjaźniejszy więc nie można narzekać. Krótko mówiąc najlepsze 72 godzin w kraju. Naprawdę. I znowu zabrakło czasu by się zobaczyć ze znajomymi (tutaj serdecznie przepraszam JZŚ za brak czasu, jak również PM i Sylwię i Olimpię, bo z nimi też się powinienem zobaczyć ale no nie szło, KRISa i Kozła wraz z ekipą do piłeczki, the Dream Girl Team z którą byłem na roadtripie, Karolixa, Laurę i Luka i kilka innych osób, których na pewno zapomniałem wymienic…).

Ale wszystko co dobre szybko się kończy, więc należało wrócić do kraju mlekiem i dolarem (co prawda dłużnym) płynącym w celu kontynuowania innej przygody. Tym razem nie wracałem jednak sam, gdyż razem ze mną przywiozłem nielegalnym importem rodzonego brata i jego dziewczynę:) Sam byłem zdziwiony, że dostał wizę, ale widać kraj ten ostatecznie zaniedbuje jakiekolwiek wskaźniki bezpieczeństwa. PRzecież wiadomo, że tak jak on jeździ samochodem i szaleje na imprezach to mało który szanowany obywatel potrafi. No nic USA zdały się wziąć to ryzyko na siebie, przez najbliższe dwa tygodnie będą się więc rozbijać po wielkim jabłku i okolicach.

Nawet pan przy odprawie celnej (który tym razem jakoś wyjątkowo nie był smutny – jak się okazało od jutra szedł na urlop) zapytał sie go czy mówi po angielsku i wyszlo.. że mówi. Mama byłaby dumna za te wszystkie lata kursów, na które nas posyłała.

Chwilę jeszcze może o naszym powrocie. Tym razem zdecydowaliśmy się na nie bylejaki eksperyment, ponieważ lecieliśmy linią Iceland Express. Nie wiedziliśmy co nas czeka:) Podróż można porównać do lotu wizzairem przez 10 godzin z przesiadką w Reykyaviku z ilością miejsca na nogi przeznaczoną dla ludzi poniżej 175 wzrostu. NAturalnie jedzenia nie dają, podobnie napojów. Za to wszystkie stewardessy są blondynkami. Dodatkową atrakcją jest fakt, że na lotnisku Keflavik … nie ma nic. A kanapka kosztuje 8$:) Innymi słowy jeśli nie ciśnie Was kasa aż tak bardzo to spokojnie można sobie darować to doświadczenie i zjeść kanapkę w KLMie albo lufie:) I obejrzeć jakiś film – bo filmów też nie dają. Jedyną ciekawą rzeczą, która zdarzyła się mi w trakcie tej podróży, był fakt, że podróżwaliśmy z Islandii do USA boeingiem 757, który był kiedyś używany przez Iron Maiden podczas tras koncertowych i miał interesujące malunki na sobie:D

Ciekawość spotkała nas jeszcze w drodze na Islandię. Nasz samolot zawierał jakąś niewyobrażalną ilość dzieci. Nawet nie sądziłem, że jest legalne mieć tyle płączących i małoletnich dzieci w samolocie. Wydawało mi się, że mniej więcej na dwie osoby przypadał jakiś osesek, który oczywiście w czasie lotu musiał oznajmiać światu, że akurat on też leci tym samlotem. Było to przeżycie dość traumatyczne przez 3 i pół godziny słuchać tych płaczy, ale cóż było zrobić -słuchawki na uszy i liczyć na zmiłowanie. O dziwo większość ludzi, którzy wylatywali z Warszawy do REykyaviku byla polakami i dzieci też sie wydawały polskie, być może zaginiony przyrost naturalny w Polsce odbywa się zwyczajnie poza granicami naszej zielonej wyspy.

Pilot z drodze z Islandii do USA starał sie czasem opowiedzieć nawet jakiś żarcik (pogoda w new york jest cieplejsza niż w islandii, że będą mogli państwo założyć krótkie spodenki, pasażerowie z kontynentu mogą zignorować tę wiadomość:D), ale niestety dość słabego wrażenia nie zmył. Fakt faktem, że przyanjmniej się nie czepiali bagażu podręcznego, tak jak w drodze do Polski. Otóż Lufthansa postanowiła odwołać jakiś lot i powsadzać pasażerów do innych samolotów. W związku z tym kazdy był pełen – w tym mój. Jak bardzo się zdiwiłem, że Pani przy odprawie bagażu kazała mi włożyć moją walizeczkę do tego czegoś co sprawdza czy mój bagaż sie nadaje na podręczny. Zagranie rodem z ryanaira. Okazało się, że robią to wszyskim, i sprzedają jeszcze jakąś bajeczkę, że niby się regulacje zmieniły. Najlepsze, że jakaś Pani przy wejściu do samolotu już po oddaniu karty pokładowej robi jeszcze second checka, i moją walizkę APPROVED cabin luggage chciała sprawdzić jeszcze raz. No to powiedziałem jej kilka ciepłych słów i zagroziłem nawet podaniem do jakiegoś rzecznika, i trochę jej pała zmiękła ale… Widać naprawdę byli na ciśnieniu. Przy okazji chciałbym nadmienić, że wybór filmów był dość żenujący i musiałem obejrzeć RIO, bo nic innego nie było…

Ostatnio jestem trochę sfrustrowany na projekcie, ponieważ przypomina on jeden wieklki potworny kocioł. Nikt nie myśli o większym obrazku i kazdy pcha w swoja stronę a konsultant jest klejem i człowiekiem który zawsze sie musi dostować. Swojego zdania, nawet jeśli jest poprawne, nie może przeforsować bo mogłoby spowodować, że klient będzie gorzej wyglądał. A tutaj konsultant jest po to by ten kto robotę Ci zleca, awansował i zlecił Ci jeszcze więcej roboty. Przy czym nie można uświadamiać mu za bardzo że coś co mówi jest idiotyczne bo jeszcze się obrazi. Ciężka orka po prostu, gdize na wszystko musi być proces, bo inaczej nikt niczego nie zrobi… I jeszcze mają czelność mówić, że zmierzają w kierunku Agile Management. Chyba w innym wymiarze.

Trzeba będzie jakoś niedługo odwiedzieć plażę oraz popróbować surfingu w nowym jorku bo i takie atrakcje tutaj mają. Wychodzi również, że moje mieszkanie przez najbliże 1,5 miesiąca będzie metą przerzutową dla sporej ilości ludzi, co może powodować tylko wzmożone spożycie różnych ilości alkoholu i zaowocować zdjęciami, które nie będą nadawały się na publikację na tym blogu. Ponadto w pierwszym tygodniu września do NYC przylatują DJ Tiesto, David Guetta i ARmin Van Bueren więc jako człowiek nie słuchający muzyki spróbuję poszukać jak niegdyś hitler elektro. Znawcy mówią, że może być epicko i będzie niezłe pierdolnięcie, ale zobaczymy czy to prawda. Idzie długi weekend (świeto pracy) więc będize się mozna trochę poobijać.

A na dzisiaj starczy bo muszę się jeszcze wybrać na piłeczkę, a dla czytelników o skłonnościach matematyczno-kombinatorskich zagadka:
Mając do dyspozycji monetę, której szanse na wypadnięcie reszki są większe niż 50% (ale nie wiadomo dokładnie ile) jak zapronować eksperyment równoważny rzutowi doskonale zbalansowana monetą (w której reszka i orzeł mają dokłądnie 50% szans na wypadnięcie)?

Nagroda: Piwo Blue Moon na mój koszt w wybranym pubie w NYC:D
pan_dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York, PRzemyślenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

5 odpowiedzi na „Czy leci z nami pilot?

  1. JZŚ pisze:

    JZŚ rozumie i wybacza 😉 aczkolwiek szkoda, bo wtedy te 72h byłyby even better :p

  2. ja tam polecenia nie rozumiem, a chętnie bym się pogłowił
    fajnie, że wymieniłeś wszystkich znajomych, których żałujesz, że nie zobaczyłeś.. i feel offended – albo wymieniasz wszystkich albo nie wymieniaj wcale goddamn redneck
    szkoda, że xfighters akurat wypadło w ten weekend, bo gdyby nie to to sam bym się do ciebie dodzwonił, chociaż mówiłeś, że za 22h zadzwonisz, ale dupa.
    w sumie musiałby się jeszcze napatoczyć kozioł, żeby pogadać na temat przylotu, a on pewnie też miał inne plany w ten weekend.
    koniec końców, jak będziesz leciał na kolejny ślub do polski, to postaram się nie mieć zajętego weekendu, a ty postaraj się pamiętać, żeby nie zapomnieć zadzwonić 😉

  3. cheers mate 😛

    pozdro 600

    PS. powiedz mi jeszcze, za ile najtaniej da się w stanach kupić nowego ipada 1 32gb wifi no 3g oraz tę samą wersję ale z 3g. dzięki

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s