Subway stories i inne przypowieści


Był już chyba kiedyś post (na samym początku) o tym jak akurat jechałem metrem i trafiłem na no pants day. Prawdopodobnie wiecie to z filmów, że nowojorskie metro jest kopalnią historii. Prawdopodobnie każdy, kto jeździ tutaj metrem ma jakąś dobrą historię do opowiedzenia zwiazaną z tym akurat środkiem transportu. Chociaż wiemy, nie od dzisiaj, że w autobusie zawsze znajduje się jedna zwariowana osoba, obok której nikt nie chce siedzieć, to jeszcze nie poruszałem się tym wehikułem tutaj.

Historie w metrze dzieją się różne, spotkałem się nawet ze zwrotem „what’s your priceless train story?”, i zapisałem sobie to nawet na wypadek gdybym kiedyś chciał to opisać. Teraz po pół roku przebywania w tym mieście nad rzeką zebrałem chyba już trochę materiału, że wyjdzie z tego pełny post:)

Story pierwsza:
Wracamy sobie z kolacji u Milana. Milan’s to taka restauracja domowa na brooklynie, która w nazwie ma co prawda Slovak and Polish food, ale głównie jest Slovak. Żarcie jest tam smaczne, a i towarzystwo też nienajgorsze. Wracamy sobie więc z kolacji w pewną sobotę i… w pewnym momencie wsiada pewna grupka ludzi. NA oko jakiś 4 pedziów, ze 2 modelki i chyba hetero chłopak jednej z nich. O przedstawicielach innej orientacji można było powiedzieć wszystko co stereotypowe. Podwyższone głosy, dziwne dodatki, dziewczęce buzie, zwracanie na siebie uwagi. Ale jak chłopaki zaczęli odstawiać taniec na rurze jednocześnie zaczepiając innych typów na stacjach… się zrobiło ciekawie. Bohaterem był farbowany blondyn w przekrótkich spodenkach, mający wyraźny syndrom niespokojnych nóg i rozbieganych oczu. Posiadał również głos 14 letniej dziewczynki w tym stroju i z tym zachowaniem, w przeciętnym polskim mieście miałby czas życia około 12 minut. Do jednej z dziewczyn przechodzących obok powiedział, że jest chyba najlepszą koniowatą twarzą nowego jorku, co spotkało się z zajebistą reakcją – ale przynajmniej nie mam rozepchanej dupy:) Towarzystwo wysiadło niestety dwa przystanki dalej i nie wiem jak się potoczyła dalej akcja.

Sytuacja 2:
Wsiadam sobie spokojnie niedzielnym popołudniem do metra, w celu dojechania do Path na 33ciej i sobie siedzę prawdopodobnie pogrywając w rozwścieczone ptaszyska. Wagon był względnie pusty ale zauważyłem, że jeszcze dwójka ludzi rozmawia po przeciwnej stronie wagonu. Nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie fakt, że jeden z gości wisiał sobie na metalowej barierce do trzymania jak na trzepaku i spokojnie sobie konwersował z kolegą. Gdy zauważył mój wzrok powiedział tylko: „When You stop thinking about it, it’s way more convenient up here. Your shoudl try it.”….

Sytuacja 3:
Zasłyszane. Otóż być może podróżowanie metrem w nowym jorku nie jest bardzo niebezpieczne (przynajmniej jeszcze takich sytuacji nie słyszałem) ale może dostarczyć równie intensywnych wrażeń. Koleżanka wracała kiedyś metrem po dobrze zaprawionej imprezie i troszkę zdarzyło się jej odpłynąć. Obok niej siedział gość, z którym prowadziła gadkę prawdopodobnie o wszechświecie, życiu i w ogóle wszystkim. Zdarzyło się jej również usnąć. Obudziła się po jakimś czasie, prawdopodobnie w reakcji na…. gościa liżącego jej szyję… Tak przynajmniej to opisała. Można to pewnie było wziąć również za „pocałunek”. Beware. Ja nie zasypiam w metrze:)

Sytuacja 4:
Zdarza się od czasu do czasu w tych pociągach, że wpadnie jakaś grupa typów (najczęściej czarnych) z boomboxem i strojach wskazujących na ubiór sportowy. Zaczynają coś biadolić (z tego co mi się udało odcyfrować), że teraz pokażą nam zupełnie nową jakoś amerykańskiego break’a i w ogóle. Nie mogę powiedzieć, od czasu do czasu wyczyniają naprawdę nie złe numery, a biorąc pod uwagę, że jest to poruszający się pociąg to tym większy szacun. Historia jednak nie o tym. Otóż kiedyś na jednej stacji wsiadło typów ze 3… A ze 2 stacje dalej 2 następnych… Wywiązała się słowna dyskusja, którą panowie zamiast na taniec postanowili rozwiązać poprzez… (ilu z Was pomyślało że poszli się stukać???:D) wspólne wyjście do central parku i tańczenie tam, bo czarni powinni trzymać się razem….

To by było chyba na tyle co dzisiaj mam do opowiedzenia. Z historyjek mniejszych, metro się zapętla i jak się jest pijanym i się przyśnie to można pojechać na bronx, zawrócić manhattan, brooklyn, zawrócić i tak w kółko. Nikt nikogo nie wyrzuci. Poza tym pogoda u Nas bardzo dobrze, gorąco nieprzeciętnie i wilgotność wysoka. Inaczej mówiąc w garniaku + koszuli jest nie do wytrzymania jeśli nie siedzisz w klimatyzowanym pomieszczeniu.

A w przyszłym tygodniu dzień niepodległości. Poza tym że długi weekend (4 dni!) to jeszcze bonus w postaci fajerwerków. No chyba, że obcy przylecą to będzie słabo.

pan_dziekan

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Subway stories i inne przypowieści

  1. Klaudiusz pisze:

    W Polsze niezgorzej… Pewien kolega, którego ksywa zaczyna się na G a kończy s, został przeca zaatakowany na imprezie przez pana, który chciał wyrazić zadowolenie z poziomu konwersacji jako i Pan z opowieści numer trzy :)))

    • nerdinnewyork pisze:

      Czy przekazanie zadowolenia się udało? Bo pan na G jak myślę, że nie był do końca zadowolony:D Poza tym to chodzilo o subway story. Ja w sumei naszym metrem dużo nie jeździłem, ale jakoś o 5 to zawsze tak spokojnie było. Większe historie się chyba w tramwajach zdarzają – w końcu te historyjki z Basha muszą się skądś brać:)

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s