Hi, how are You?… I REALLY don’t give a damn


Stało się… po kilku miesiącach przebywania w tym kraju, mam już serdecznie dość ich przywitań. Po prostu dostaję wysypki na myśl, że będę musiał w tak długi sposób odpowiadać na cześć… Czemu oni po prostu nie mogą mówić HI, tak jak ja to robię…

Od jakiegoś czasu próbuję tutaj opracować jak najzwięźlejszy sposób odpowiedzi na How are You? ale jak na razie jedynym sposobem, który prawdopodobnie nie obraża rozmówcy do trzeciego pokolenia wstecz jest „Good” i to wszytko… Próbowałem nawet rozpaczliwie sam zaczynać rozmowę od Hi (i nic więcej!!) licząc, że usłyszę w odpowiedzi również jakże proste i zwięzłe Hi!. Ale nie… moi gadatliwi rozmówcy po prostu nie mogą się powstrzymać i odpowiadają Hi!, How are You… I przez to ja nie mogę już pokazać im pleców jednoznacznie pokazując im, że nie mam ochoty dzielić się z nimi moimi przeżyciami jak również nawet słowami:)

Próbowałem już naprawdę wszystkiego. Myślałem, że może staromodne Good Morning rozwiąże sprawę i będzie dobrze, ale oczywiście też muszą zapytać się jak się mam. Zupełnie jak by mieli wszczepione jakieś czipy, które bez wypowiedzenia tego zdania spowodowałyby im eksplozję oczu albo mózgu… Nie zrozumcie mnie źle, na początku nawet nie zwracałem na to uwagi. Ot taki konwenans społeczny. Ale po wypowiedzeniu tych zdań tysiące razy, trochę zaczyna wam brakować cześć….

Swoją drogą ten sposób przywitania spowodował, że obserwowałem już co najmniej kilka naprawdę śmiesznych dialogów. Z jakiegoś powodu najczęściej ich uczestnikami są nasi brązowi przyjaciele od Gandhiego. PRawdopodobnie dlatego że mniejszość żółta rozmawia głównie po swojemu, a biali mają to wszystko głęboko…. Brązowi natomiast są niewolnikami dobrego wychowania i świata zbudowanego wokół konwenansów… Więc mają nawet sposób na mówienie Tak, chociaż mają na myśli nie… (musicie to kiedyś zobaczyć:D).

Sytuacja 1..
Przed windą spotyka się dwóch hinduskich gości. Pech akurat chciał, że też chciałem pojechać tą samą windą. Zaczęli od standardowego Hi, How are You. Good Good, how are You. Po czym przeszli do nic nie wnoszącej rozmowy o niczym, czyli o tym, że właściwie things are good, and I just moved here. Dwa zdania później jeden z gości pyta…. zupełnie podstępnie So…. How are things… Good Good. And You? Oczywiście nie byłoby w tym nic dziwnego, gdyby jeden z nich 3 minuty później nie spytał So how are You doing…. W tym momencie już praktycznie nie mogłem powstrzymać się od śmiechu i myślałem, że biorę udział w jakimś konkursie recytatorskim na wymyślanie rozmowy o niczym i sposobów unikania mówienia o czymkolwiek…. Koniec końców panowie wysiedli na różnych piętrach w ciągu 6,5 minuty wymieniając może ze 4 bity znaczącej informacji i bardzo dużo białego szumu. Już naprawdę w pewnym momencie chciałem wkroczyć i powiedzieć „Alright fuckers… Cut the introductions…”. Sytuacja ta była naprawdę przezabawna i myślę, że kabaret Potem albo KMN mogliby z tego niezły skecz zrobić.

Sytuacja 2
Kobieta brązowa i gość lekko mniej brązowy ale również z okolic dawnego imperium brytyjskiego, lunch w kuchni, przypadkowo ja obok wsuwam swojego łososia. Gość dosiadł się do laski (choć akurat w jej przypadku jest to grubego rodzaju nadużycie…). I się zaczęło. Jak się masz, Co u Ciebie, jak leci, jak projekty, Jak nowy jork, jak pogoda… Kurde jadłem tego łososia z 15 minut i dziewczyna naprawdę bardzo dzielnie walczyła, żeby nie udzielić żadnej odpowiedzi. Od czasu do czasu odgryzała się jakimś niezłym pytaniem typu Jak się czujesz albo Jak smakuje Ci lunch…. Niestety końca rozmowy nie doczekałem, więc nie wiem czy był to przykład udanego czy nieudanego podrywu, ale naprawdę nie wiem jak można rozmawiać o NICZYM przez tyle czasu. Przecież każda szanująca się kobieta by mu powiedziała, że jest nudny, albo chociaż udała że przyszedł sms i musi już iść…

Jak widzicie moja egzystencja jest opanowana przez umiejętność dobrego mówienia Mam to w dupie jak się czujesz, ale jak mnie zapytasz jeszcze raz to prawdopodobnie dam Ci w nos, tak żeby mój rozmówca nie poczuł się urażony. Myślę również, że jest to bardzo ważna umiejętność pozwalająca się w amerykańskiej korporacji wspinać po stopniach kariery. Cóż moja niekończąca się walka będzie chyba trwała w najlepsze, chyba że akurat trafię na obcokrajowca z Europy. Ci pytają znacznie rzadziej, i wiedzą co to jest Hi…

Z innej beczki Nowy Jork ostatnio żyje wykluczeniem z kongresu gościa (niefortunnym trafem) nazwiskiem Weiner… Najwyraźniej pokazał on swojego Wienera jakiejś nastolatce, która napisała do niego na twitterze. Pokazał też mnóstwo innych zdjęć, z tego jak na przykład bierze na klatę 120 (stosując zapewne racket fjuel i nie ma lipy…). Sam fakt pewnie jest naganny i nie przystoi politkowi (tak jak by mnie to obchodziło), ale mnei bardziej uderzył fakt, że pisano o tym wszędzie i mówiono o tym zawsze. Libia, deficyty i inne mało znaczące problemy zeszły z wokandy, trzeba było się zająć naszym reprezentantem, który chciał zbałamucić jakąś 19-latkę. (a może 17… nie pamiętam). I nie mówię tutaj o jakiś plotkach czy pudelkach tutejszych. Mówię raczej o CNN, ABC, New York times etc… Była to po prostu bardzo ważna sprawa. Zainteresowanym spieszę donieść, że gościu mimo, że na początku grał niezłego idiotę, mówiąc że mu zhackowali konto na twitterze i fb, a potem że i tak nie ustąpi, ostatecznie zgodził się opuścić urząd, „żeby znaleźć spokój i przeprosić za swoje zachowanie”…

Ehh ciekawe co jutro w NYT będzie tematem dnia. Może na przykład pies obamy zrobił kupę na chodnik i nie posprzątali po nim… To na pewno oznaczałoby jakieś grube problemy

spieszę również donieść, że Kung Fu Panda w 3d daje radę, a Zielona Latarnia dla fanów komiksów jest pozycją obowiązkową:)

pan_dziekan

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „Hi, how are You?… I REALLY don’t give a damn

  1. Szymon pisze:

    Latarnia obowiązkowa? Ja czekam już na Nietoperza:-P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s