Autostopem przez Amerykę – podsumowanie (nie)poważne


Roadtrip był, przeżycie bardzo fajne, przygoda, którą warto wykonać. JEst wykonalny w składzie 3 dziewczyny + pan_dziekan, można się obyć bez ofiar w ludziach, trzeba tylko uważać na Tiry, barierki, restauracje (co dziwne, nie mieliśmy jakiś większych problemów z przedstawicielami mniejszości;D) i generalnie mieć otwartą głowę jeśli chodzi o pomysły, które chce się zrealizować. Jeśli mamy więc pomysł taki by, niczym lynch, pojechać zagubioną autostradą to warto pamiętać o kilku rzeczach.

Po pierwsze, zrobić plan. Plan nie musi być jakoś potwornie szczegółowy ale powinien obejmować to co chcemy na pewno zobaczyć. Znacznie lepiej jest jechac na roadtrip wiedząc, że jedziemy do Miami, potem Key West, zrobimy jeszcze Everglades, potem może Nasa, potem …. niż… No dobra lądujemy na Miami international, tam bierzemy samochód i świat jest nasz. Powodów po takiemu zachowaniu jest kilka jednak najważniejsze są takie: jeśli jesteśy w grupie to kilka osób może chcieć zobaczyc różne rzeczy, dlatego najlepiej z góry ustalić główne punkty programu. Po drugie, w czasie roadtripu naprawdę nie ma czasu na duże kminienie co gdzie kiedy. Jest czas na weryfikowanie planó i wybieranie alternatyw, ale na czytanie przewodników w poszukiwaniu zajebistych miejsc do wrzucenia fotek na face, raczej nie będzie. Po trzecie wreszcie, znacznie łatwiej jest coś wyciąć z planu, który jest za duży, niż zastanawiać się jak zmieścić w 3 dni 1500 km podróży i jeszcze zobaczenie wszystkiego po drodze, a w ogóle to Łukasz chciał jeszcze jakieś drzewo gdzieś zobaczyć…. Także plan musi być, dobrze jak jest elastyczny i zawiera możliwości wydłużenia lub skrócenia wyprawy i ma wyróżnione „key points”. Jeśli to jest to najważniejsza część wyjazdu na roadtrip jest już za nami. Spieszę pwoiedzieć, że my mieliśmy plan zajebisty, a dziewczyny naprawdę dały rade. Późniejsze zmiany były jedynie reagowaniem na bieżącą sytuację i w żadnym momencie nie wpłynęły na odbiór wycieczki:).

Po drugie smartfon/gps/internet. O ile nie jesteście maniakami, którzy wyjeżdżają do inguszetii północnej, żeby zaznać tam azylu od technologii w takt spadających rosyjskich bomb i wybuchów okazyjnych samochodów pułapek to nowoczesne gadżety w Ameryce są naprawdę użyteczne. Dość powiedzieć, że całą trasę przejechaliśmy korzystając z mojego iphone, rekomendacje do knajp też tam znajdowaliśmy i mogliśy kupować groupony korzystając z geolokalizacji. Jeżdżenie z mapą na pewno jest romantyczne i dostarcza dużo wrażeń, podobnie jak pisanie dokumentów na maszynie, ale można zostawić to freakom. O ile podpisywanie umowy telefonu może sprawić pewien problem, jeśli się nie ma akurat dostępu do kogoś kto tu mieszka, o tyle mozna przyjechać ze swoim smartfonem i kupić 1GB data plan na miesiąc za jakieś 40 czy 50$ i jedziemy.

SAmochód.
Znajdźcie kierowce.. najlepiej dwóch na samochód. Samochód kosztuje dość tanio, to ubezpieczenie jest drogie. Warto sprawdzić czy nasza karta kredytowa obejmuje ubezpieczenie jak wynajmujemy samochód wtedy musimy tylko wykupić OC/AC w zależności od wybranej opcji. Oczywiście można jechać bez ubezpieczenia, ale to niestety może się różnie skończyć. Jazda drogami amerykańskimi to czysta przyjemność. Na autostradach należy się bezwzględnie trzymać lewego pasa i jechać te 80mph (mimo że ograniczenie do 75) i w miarę stosowac się do ograniczeń (czyli nei przekraczać więcej niż 10 mil). Jeśli znajdziemy zająca to tym lepiej, podróżuje się jeszcze szybciej. Są momenty że można depnąć bo i nam się zdarzyło pod 100mph podskoczyć, ale nie jak poczytałem na guglu lepiej nie dostawać mandatów w tym kraju:) Liczyć można ze 500km w dzień to nie jest jakaś niewykonalna sprawa i generalnie da się taki dystans pokonać (w zależności od konieczności pasażerów do wyjścia na „siku”) poniżej 5h. Aha, sprawdzić bagażnik przez odjazdem czy się wszystko zmieści (na miejscu zawsze można wymienić na większy model), klima powinna być dobrze działająca, warto mieć apteczkę ze sobą i ponegocjować trochę cenę z gościem… raczej uda się ją zbić. Tutaj warto może jeszcze wspomnieć o jednej rzeczy, której my akurat nie zrobiliśmy – muzyka. Dobrze by było sobie przygotować Roadtrip Mix (czy to jakiś temat, czy piosenki drogi whatevar), gdyż amerykańskie stacje radiowe akurat niekoniecznie mogą dawać radę.

Spańsko
Jeśli jesteście rozpuszczonymi dziećmi, którzy muszą spać w co najmniej 5 gwiazdkach, lub wasze drugie połówki muszą mieć jedwabną pościel i łazienkę wielkości salonu, to ja takiego roadtripa akurat nei przeżyłem. Natomiast z powodzeniem nocowałem w sieciowych motelach najczęściej za 59-99$ + tax za noc za pokój z dwoma łóżkami. Eksperyment pokazuje, że spokojnie mogą sie wyspać w takim pokoju 4 osoby z czego jedna jest facetem. Ekstrapolując jestem w stanie sobie wyobrazić, że również 2 facetów wśród tych 4 osób da radę się wyspać, jednak większa ilość pierwiastka męskiego będzie ewidentnie łamała Bro Code: Dwóch bros nie może spać na jednym łóżku…nigdy. Pokoje są duże i miejs na podłodze też jest sporo, najczęściej mają TV i internet a łazienki są schludne. Problemów i karaluchów nie doświadczyliśmy więc spokojnie można się wybierać. Jedyną wadą tego rozwiązania są wspomniane na postach śniadania kontynentalne, dlatego lepiej zaopatrzyć się w swój własny jogurcik czy też inny serek wiejski i wtrząchnąć go z pomidorixem lub inną przystawką:)

Money, money, money
Sprawa ważna acz nienajważniejsza. Jak mówiłem podstawowe koszty to hotel (25-40$ na osobę za dzień), samochód (20-40$ na osobę za dzień) i żarcie (5-nieskończoność na dzień). My nie żałowaliśmy sobie naprawdę niczego, poszliśmy do większości atrakcji, jedliśmy w fajnych knajpach i wyszło po około 1200$ na osobę za 8 dni. To znaczy mniej więcej 150$ dziennie. Ale naprawdę było w tym już wszystko typu zakupy, przyjemności i takie takie. Nie jest to więc bardzo droga impreza, choć tanio też oczywiście nie jest (ale na pewno wszystko to można zrobić taniej).

Różności
Sprawy pewnie wiadome, ale może nie do końca oczywiste. Warto jeść nie w sieciówkach, tylko w jakichś lokalnych knajpach (tutaj yelp czy foursquare są nieocenione). Wiadomo, że niektórzy bez kawy ze Starbucksa nie dają rady, ale jedzenie powinno być elementem niemal jak zwiedzanie:)
Roadtrip jest jednak dość męczący i jeśli jedzie się, zwiedza, biega, pije i robi jeszcze różne inne interesujące rzeczy to naprawdę pada się zmęczonym o tej północy na łóżko a potem wstaje o tej 6 rano.

Końcówka
Co widziałem i co moim zdaniem warto zobaczyć, to już wiecie z lektury wcześniejszych postów. Roadtrip jest zajefajnym doświadczeniem i jestem już po pierwszym, czas będzie zrobić jeszcze jeden taki na zachodnie wybrzeże. Na pewno warto z przyjaciółmi i ciekawie jest poznać ten kraj. Nie są to co prawda dżungle Indonezji (pozdro Karola), ale też jest całkiem zajebiście. Doświadczenie wzbogacające, dające radość i pozwalające zwiedzić kawał świata.

Na tym poście zakończymy chyba wpisy o roadtripach i być może zajmiemy się czymś ciekawszym. A na koniec jeszcze jedna partia zdjęć.

pan_dziekan

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii Podróż, PRzemyślenia i oznaczony tagami , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Autostopem przez Amerykę – podsumowanie (nie)poważne

  1. master yoda pisze:

    „Na autostradach należy się bezwzględnie trzymać lewego pasa” – hmm, wydawało mi się, że jedzie się prawym pasem, a wyprzedza lewym. Chyba że przez dłuższy czas mieliście ciąg ciężarówek na prawym, to się zdarza na niektórych odcinkach.

    A co do muzyki to u nich chyba tylko są stacje country, więc faktycznie nie każdemu to przypadnie do gustu. Z drugiej jednak strony będąc na takim road tripie warto poczuć w pełni amerykański klimat, więc ma to też swoje zalety.

    • nerdinnewyork pisze:

      No właśnie trzeba się trzymać lewego pasa, ponieważ po prawej stronie jadą jakieś lamusy 65 a Ty chcesz szybciej. Poza tym wywołujesz presję na jadących przed Tobą by zjechali Ci na prawy pas bo ewidentnie chcesz ich wyprzedzić i zaraz się zdenerwujesz jak Ci nie zjadą, tym sposobem masz cały czas wolny lewy pas (bo nim prawie nikt nie jedzie), masz w dupie ciężarówki i generalnie czysta autostrada:) Doznanie, którego nawet w Niemczech nie czułem (chociaż u NAs pewnie już niedługo dam radę kiedy będą puste płatne autostrady

  2. master yoda pisze:

    Jak na razie to A2 nie mogą ukończyć. Na A1 jak jadę nad morze to ciągle spotykam jakichś lamusów w Seicento, którzy się pakują na lewy pas, prosto przede mnie. W Polsce to jest norma.

    Dużo spotkałeś autostrad z ograniczeniem 75? Ja jak jeździłem w PA to większość była 65, ale bywały też 75 z tego co pamiętam. Więcej nie spotkałem. Natomiast zauważyłem, że niemalże wszyscy ludzie w osobówkach jeżdżą +5, zaś twardziele +10 i ci często korzystają z lewego pasa. Piratów ścigają podobno z helikoptera, aczkolwiek nigdy ich nie widziałem. Natomiast patrole policji owszem.

    Dodałbym jeszcze do Twojego przewodnika, żeby uważać z tempomatem. Łatwo zasnąć, choć jak się jedzie w kilka osób, to oczywiście prawdopodobieństwo jest mniejsze. Mnie się zdarzyło 2 razy (ale jeździłem dużo sam) , mój rekord to tempomat włączony przez jakieś 100 mil, żadnego hamowania ani przyspieszania. Kiedyś założyłem się z kumplem, że przejadę całą drogę bez ani jednego hamowania poza parkingiem pod biurem. Tam były express waye, nie autostrady. Przegrałem, bo raz musiałem zahamować, ale to obrazuje spokój jaki jest na amerykańskich drogach w przeciętnych miastach. Nie wiem jak w NY, ale kultura jazdy Amerykanów jest zdecydowanie większa niż buraków ze stolicy (przyjezdnych dorobkiewiczów którzy biorą 3 średnie krajowe i wydaje im się, że są panami tego świata, nieważne że mają wszystko na kredyty, ważne żeby się pokaząc ;)) Pozdro!

    • nerdinnewyork pisze:

      Większość którymi jechałem z Florydy to były 75 z okazyjnymi ograniczeniami do 70 i 65 (chyba że akurat bylem w górach to do 50 (i nawet nie chcaiłem jechac duż oszybciej). Osobiście cały czas +10 jechałem (czasem + 15 jak za zającem). Udało się zrobić te parę tysięcy kilometrów jakoś bez mendatu co, przynajmniej na razie waliduje strategie. Ale jak mówię jechałem głównie interstate co pewnie trochę zmienia, bo drogi stanowe są jednak pewnie bardziej patrolowane (żeby budżety stanowe podreperować).
      luke

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s