O tym, że Pivoty są wszędzie a nie tylko w Excelu


Ostatnio chyba się bardziej rozleniwiam, bo jakoś brakuje mi obserwacji, które móglbym z czystą złośliwością skomentować, albo rzeczy, które mnie w jakiś sposób zainteresowały. Czasem wystarczy jednak tylko jedno słowo i już jest nieźle, bo wokół niego można zbudować cały post. Będzie to chyba pierwszy post o słowie, ale wszystko zacznie się od czegoś innego…

Jak już może wspominałem Amerykanie mają zamiłowanie do tytułów (nazw stanowisk). Dlatego na wszelkiego rodzaju nazwy stanowisk należy patrzeć z pewnego rodzaju przymrużeniem oka. Zwłaszcza w branży ogólnie nazywanej „Finance”. Tam taki Vice-President to u nas kierownik, dyrektor małego departamentu. Połowa ludzi jest menedżerami, nawet jeśli nikim nie menedżują a jeszcze większa ilość osób jest Lead cośtam … Przynajmniej pod tym względem konsulting jest spójny. Jeśli ktoś jest menadżerem, to wszędzie oznacza to mniej więcej to samo, Jak ktoś jest Dyrektorem… itp itd.

Amerykanie, zapewne po lekturze nadzwyczajnej ilości książek „Jak odnosić sukcesy”, „Jak awansować nic nie umiejąc” oraz „Jak sie dobrze sprzedać w korporacji”, mają też gigantyczne zamiłowanie do używania żargonu. O tym też pisałem. Używają skrótów, używają wyrazów w znaczeniu, których nikt normalny by ich nie użył. I tak nie raz byłem już pytany jak dzisiaj wygląda mój „bandwidth”. Uważny czytelnik na pewno domyślił się, że tak naprawdę chodzi o mój „free bandwith” czyli tak naprawdę ile mam dzisiaj wolnego czasu. Przecież to oczywiste, że można mnie traktować jako łącze światłowodowe, przekazujące informacje z mojego mózgu na arkusz Excel… Innym wysoce nadużywanym słowem jest „optics”. Będąc jeszcze nie do końca obytym w językowych zwyczajach Amerykanów, staram się go nie nadużywać, bo jeszcze może kogoś obrażę, ale zauważyłem, że kluczowe dla jego stosowania z sukcesem jest używanie odpowiednich przymiotników takich jak „positive” albo „unclear”. Należałoby na pewno spytać językoznawców, ale wydaje się, że na projekcie wszystko może mieć odpowiednią optykę, lub trzeba zrobić odpowiednio dużo żeby optyka wydała się zadowalająca, bo nikt nie chce przecież patrzyć przez optykę pięknej katastrofy. O słowie „perspective” mógłbym napisać pewnie jeszcze więcej i zanudzić Was drodzy czytelnicy na śmierć, powiem zaś tylko jedno…

Wzorem najlepszych praktyk z How I Met Your Mother, od pewnego czasu przysłuchując się telekonferencjom, liczymy ile shotów pijemy na następnych drinkach na koszt firmy, za każdym razem kiedy słyszymy słowo „perspective”. Niejednokrotnie zdarzało się, że liczba shotów na głowę przekroczyłaby liczbę, którą zdrowy student fizyki na rosyjskim uniwersytecie byłby wstanie przyjąć, bez postawienia się w stan zatrucia alkoholem dlatego liczbę musieliśmy podzielić pomiędzy trzech uczestników zabawy. Po wymyśleniu tej drinking game, od razu znaleźliśmy lepszą perspektywę dla tych spotkań.

To o czym chciałbym jednak dzisiaj opowiedzieć to słowo pivot. Okazuje się, że wyraz ten robi dzisiaj jakąś nadzwyczajną karierę i gdyby był notowany na giełdzie to chyba wyceniany byłby wyżej niż Facebook. W ogólności słowo posiada wiele znaczeń między innymi chodzi nam o znaczenie „skręcać, zmieniać kierunek”. Otóż wszyscy chwalą się jak mogą jacy to zdolni do pivotowania są, lub jaki to ostatnio zajebisty pivot wykonali, a wydaje się że niedługo każdy absolwent MBA w swoim CV będzie musiał pokazać jakie to pivoty ostatnio zrobił i nie będą to arkusze Excela.

Śmiechy jednak śmiechami, i choć jest to nowa nazwa dla starego zjawiska (swojego czasu wielką karierę przecież robiło Change management) wydaje się ono być bardziej świeże niż kiedykolwiek. Gdy zaczynasz pracę (i akurat nie jesteś lekarzem, prawnikiem) masz wybór pomiędzy ambitnymi firmami (banki, trochę konsulting, firmy produktowe, startupy) a „starymi korporacjami”. Korporacje zapewniają Ci wszystko: ubezpieczenie, stabilność, stopniowe pięcie się w drabince, średnią ilosć pracy, rozproszoną odpowiedzialność. W tych drugich idąc wiesz, że raczej nie zostaniesz tam do emerytury. Jesteś przygotowany na zmianę – pivot. No i klops powstaje wtedy kiedy do korporacji przyjdą konsultanci i powiedzą, że można coś zrestrukturyzować:P Bo wtedy akurat można zostać zwolnionym. I to tak z dnia na dzień… (choć częściej jest jednak jakiś okres wypowiedzenia). Szkopuł w dzisiejszych czasach polega na tym, że wcale nie jest tak łatwo korporacją utrzymać rynek, bo tez zmienia się dość szybko a technologie zastępują inne technologie. I korporacjom potrzebni są ludzie innowacyjni. Przecież dzisiaj każdy marketing musi mieć dział social media, marketing przez twittera, zaawansowane kostki Olap, skomplikowane zarządzanie łańcuchem dostaw itp itd. I jak doradzam pewnej firmie, to widzę strach przed zmianą, bo oni wiedzą, że czasami wartość dodana tworzona przez nich jest, delikatnie mówiąc niezbyt duża.

I słowo Pivot otacza mnie zewsząd. Idę na spotkanie a tam Pivot z 5 razy pada, jakie to wszystko jest ważne (mimo, że oczywiście po spotkaniu żadnego pivota nigdzie się nie zaobserwuje). Oglądasz wiadomości i słyszę, że jakaś drużyna successfully pivoted z wyniku przegrywającego na wygraną… Czytasz NYT a tam pivot na pivocie. Może jakaś zbiorowa histeria. Jeśli tylko David Letterman albo inny komik amerykański potwierdzi moje spostrzeżenia, i zrobi sobie z tego słowa żarty albo zacznie go nadużywać to będę wiedział, że mam rację:)

No to teraz może mały pivot w poście.

Dzisiaj przyjechały „Dziewczyny” – Maja, Ola i Justyna, czyli przyjaciele z czasów tak dawnych, że nie wiem czy blogi już były:) I w związku z tym wybieramy się na Roadtripa:) Jutro wylot do Miami, tam samochodzik i jazda wschodnim wybrzeżem. Będzie na pewno epicko, legendarnie i w ogóle zajebiście, tylko urlopu mało. No ale myślę, że ilość zdjęć na blogu wzrośnie znacząco.:)

i tym radosnym akcentem kończymy dzisiejszego (A właściwie wczorajszego) posta
Pan_Dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York, Podróż i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Jedna odpowiedź na „O tym, że Pivoty są wszędzie a nie tylko w Excelu

  1. Szymon pisze:

    Trochę się zastałem, ale zaczynam nadrabiać:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s