Targowisko świata


Koleny tydzień za wielką wodą. Tutaj pewnie lekka nutka rozczarowania, że nie ma kolejnego wpisu z jakiejś parady albo czegoś podobnego, ale ten tydzień pan_dziekan postanowił trochę się zregenerować, jak również zająć się czymś pożytecznym (nauką). Udało mi się jednak dotrzeć do kilku ciekawych faktów, jak również piątek obfitował w ciekawe wydarzenia. Otóż w piąteczek miała miejsce premiera nowej zabaweczki spod znaku jabłka czyli Ipad 2. Szaleństwo ogarnęło więc stany jak również nowy jork w poszukiwaniu tego jakże cenne artefaktu, którego posiadanie daje wieczną młodość, bogactwo, szczęście rodzinne, jak również pozwala Ci się przylansować w towarzystwie. Ja sam nie będę tutaj opisywał samego urządzenia, chętni na pewno wiedzą gdzie takie recenzje znaleźć (polecam engadget) ale sam fenomen tego pociągu do posiadania gadżetu.

Poprzedni IPad premierę miał niemal dokładnie rok temu i sprzedał się oczywiście zajebiście. Urządzenie jest jak wiadomo fajne, można się nim pobawić, słyszałem o ciekawych zastosowaniach (jako modelka wrzucasz swoje portfolio na niego i pokazujesz klientom) ale mimo wszystko u Nas jeszcze za bardzo się nie przyjęło. Bardzo fajne do czytania maili + i przeglądania NYT, ale czy naprawdę chcesz wydać na to przynajmniej 500$.

Po tym jak prezes Steve niespodziewanie (!!!) ogłosił, że już za dwa tygodnie będziemy mieli nowego, lepszego lżejszego i bardziej czystego Ipada na craigslist pojawiły się tysiące ogłoszeń o chęci sprzedaży starego !(na przykład mającego 2 miesiące) w celu kupna nowego. Firmy powstały i zaczęły skupować używane (przypominam mające najwyżej rok) IPady, żeby potem je odsprzedać z zyskiem.

Wielki dzień nadszedł w hukiem i znowu zostałem zadziwiony. Otóż niemal jak za naszych starych dobrych komunistycznych czasów, o których wiem tylko z opowieści rodziców pojawiła się kultura kolejkowa w stanach. W szklanej kostce na piątej alei kolejeczka zaczęła się tworzyć na 24h wcześniej (Ipady dostępne będą od 17) a co bardziej przedsiębiorczy zaczęli licytować swoje miejsca w kolejce, lub nowiutkie Ipady2. Można to bardzo dobrze wytłumaczyć, jako że zarabiające grube zielone nowojczyk wychodzi sobie z pracy, płaci swojemu staczowi i już ma mega gadżet na wieczorne party na rooftopie, a wciąganie koksu z nowego IPada jest pewnie jeszcze bardziej zajebiste.

Podsumowując ludzie NAPRAWDĘ chcą gadżety Apple. Chcą je tak bardzo, że wczoraj idąc z Miso na piłeczkę w central parku około godziny 15 nadal widzieliśmy kolejkę na 5 alei. To się nazywa determinacja.

Wracając do tematu piątej alei, czyli legendarnego miejsca z butami, torebkami i innego rodzaju wycenionym za drogo towarem. Okazuje się, że właściwie można traktować ją jako jeden wielki baner reklamowy (a nie wygląda ona bynamniej jak times’ square). Chodzi mianowicie o fakt, że jest tylko jeden sklep na piątej alei, który na siebie zarabia, cała reszta dokłada do interesu. Ale posiadanie miejsca na piątej alei, jest przecież kwestią prestiżu, obecności marki i właściwie reklamą. Przecież nei po to kupuję sobie torebeczkę od prady za 4,5k$ żeby jechać do outletu. Nowy Jork obiegła ostatnio informacja, że Stern School of Business sprzedała swoją nieruchomość na 5 alei za 320 mln papierów, czyli w cenie jedynie 14k$ za stopę kwadratową!. Kupcem okazała sie Zara. Ludzie się mogą spierać czy transakcja ta wytworzyła jakąś wartość dodaną dla akcjonariuszy, ale przecież nie o to chodzi. I pewnie nikt tego nei zmierzy.

Wszystko to wpisuje się doskonale w klimat nowego jorku. Za dużo, za drogo ale za to w jakim stylu. I to dlatego, żeby mieszkać na manhattanie trzeba po prostu mieć odpowiedni kręgosłup. Ciąg na sukces, bo tutaj się inaczej nie da. To miasto po prostu przyciąga takich ludzi. I chociaż USA może utoną pod ilością niespłaconych długów, NYC będzie się kręcił doskonale jako „good business”. Trzeba teraz w sobie wykształcić ten pęd bo inaczej to mnie tu zjedzą. W następnym odcinku: dziecko na manhattanie -1mln$ w twoim bilansie

pan_dziekan

p.s. Jak prawidłowo pewnie udało się Wam zgadnąć jedynym sklepem na piątej, który robi hajs jest oczywiście sklep Apple. Steve chyba naprawdę wie jak robić biznes bo ja tego naprawdę nie umiem wytłumaczyć. Tłum jest tam zawsze (ale w sklepie Vittona też) ale widać, że marża jest po prostu konkret. Czy za 5 lat będę odpalał mojego windowsa tylko na macu jako maszynkę wirtualną, a z mamą będę rozmawiał przez facetime (który przecież jest normalnym skypem..). Iphone 5 wychodzi w tym roku, będzie pewnie cudownie. Ja na szczęście nie będę musiał stać w kolejce ponieważ mam jeszcze dwuletni abonament z pracy

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii DZiwne, New York i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s