Tak się bawi, tak się bawi…


BBC would like to apologize for the poor quality of this post. I was drunk;)


Chciałbym zdementować plotki, że zaczynam się opier…. ponieważ post jest co 2 -3 dni. Ja wiem, że bardzo fajnie by było jak bym zajebiste obserwacje miał co dzień, niestety ostatnio dopada mnie coraz więcej życia tutaj i nie ma już tyle opcji żeby napisać posta. Tym bardziej, że może te posty nie są szczytem sztuki literackiej ale każdy kosztuje mnie mniej więcej 2 godziny pracy (którą wykonuje naprawdę z przyjemnością również dla siebie) a jeszcze więcej jak zdjęcia.
Wracając do tematu.

W sobotę byłem świadkiem największego legalnego pijaństwa (chociaż nie wiem czy tak do końca legalnego, aresztowano jakieś 450 osób a 160 chyba wylądowało w szpitalu no ale przecież „oj tam oj tam”:)

5 marca w hoboken (czyli miasteczku pełnym barów po drugiej stronie rzeki hudson) odbyła się Parada z okazji dnia św. PAtryka + regularne całodniowe pijaństwo. Pewnie zapytacie czemu 5. marca a nie w okolicach 17. Otóż powód jest jeden (ci którzy zgadli, że kasa mogą już zacząć ubiegać się o zieloną kartę zeby zacząć zarabiać zielone dolary). W ciągu następnych dwóch tygodni akurat Nowy jork stanie sie stolicą piwa i nikt zwyczajnie nie przyjedzie na drugą stronę rzeki, żeby wychylić guinessa, albo dwanaście.

Tego dnia (sobota to była) nasz bohater obudził się o bardzo porze czyli o 9;30, co było niemałym sukcesem biorąc pod uwagę imprezę towarzyską połączoną z konsumpcją alkoholu, która miała miejsce dnia poprzedniego. Biorąc za dobrą monetę brak kaca (na pewno rytualne popijanie każdego szocika zrobiło swoje i bogowie pijaństwa mieli mnie w swej pieczy) poszedłem sobie zrobić śniadanie. Jakież było moje zdziwinei gdyż w naszym mieszkaniu odnalazłem już 2 gości (znajomi vinnego), którzy ubrani byli w wysoce zazielenione ubrania. Usłyszałem tylko, żebym żarł szybko, bo idziemy zaraz i ogólnie nie ma czasu. Pokornie poddałem się tej woli poszedłem po apart i za 20 minut byłem niemal gotowy. To co zobaczyłem lekko przeszło moje oczekiwania.

O godzinie 11 na ulicach trwała regularna impreza, każdy Bar, który miał jakikolwiek alkohol (najczęściej piwo) była zapakowany bo dach, a domach toczyły się imprezy. Muzyka na cały zycher ulice wypełnione niczym w dzień niepodległości, i bynajmniej nie był to pochód w rodzaju 1 maja. Menażeria przechadzająca sie po ulicach była naprawdę przedziwna, jednak niemal wszyscy byli w pewnym sensie zjednoczeni, nosząc zielone rzeczy i podając się za irlandczyków.

Można było zauważyć, że podawanie się za irlandczyka ma pewien podstekst tutaj, ponieważ dużo osób (zarówno kobiety jak i facetów) miało Kiss Me I’m Irish (drunk w wersji alternatywnej). Ciekawych tekstów było co niemiara (choćby przyjście i czytanie napisów na koszulkach bylo już dla mnie wystarczającą zachętą żeby tutaj przyjść) np: Irish Today, Handover Tomorrow, Want to pull my Irish Luck? i innego tego typu zaczepki były na początku dziennym.

W międzyczasie na ulicach pałętało się mnóstwo 18-20 letnich dzieciaków, które jestem niemal pewien nie mogą pic alkoholu w tym stanie. Swoją drogą dyscyplina nie picia na ulicach była utrzymywana bardzo poważnie, jako, że za picie czekogolwiek z alkoholem na ulicy groził mandat w wysokości 2000$, który był narzucany przez nieprawdopodobną ilość policjantów w cywilu.

Po obejrzeniu parady, której efekty możecie oglądać tutaj (na face wrzucę później), stwierdziłem że to neizły freakshow, ale jednak jego amyrakńskość naprawdę urzeka. Wszyscy mahąją do tych orkiestr ze szkół, straży pożarnej i tym podobnych rzeczy. Oni w zamian uśmiechają się i czują się gwiazdami. Bo w ameryce każdy musi mieć swoje 5 minut. Nie ulega jednak wątpliwości, że dało się zaobserwować kilka ciekawych zachowań.

Jeśli jesteś dziewczyną i chcesz przyciągać uwagę, należy zastosować standardowe zabiegi w postaci dekoltu i odsłoniętych nóg:) jeśli jesteś facetem natomiast dobrze jest zrobić z siebie dużego idiotę (na przykłąd przebrać sięz a wielkiego ptaka z alei sezamkowej… może on też był irlandczykiem) lub po prostu robic głupie rzeczy. Najwyraźniej odwaga w pokazywaniu swojej wewnętrznej idotyczności jest afrodyzjakiem, jak również feromonem i myślę, że następne nagrody Ignobla powinny skupić się na tym arcyciekawym temacie.

W temacie Picia spróbowaliśmy wejść do jednego z barów, ale tutaj Pan Bramkarz z niezwykle sugestywnym uśmiechem, mówiącym Zatrzymaj się tutaj śmieciu, oznajmił nam że bardzo fajnie ale 25$ trzeba tutaj zostawić. Odpowiedzieliśmy również z sugestywnych uśmiechem, nie używając zwrotu FU, że dziękujemy drogi kolego, ale poszukamy gdzie indziej. DZisiaj jednak Bary postanowiły się scashować i wszędzie żądały tzw. covera. Ponieważ nie wypadało nie wejść, wsześniej zachaczyliśy o jakieś ludzki jedzenie a potem na pewności uderzyliśmy. Wewnątrz istna sodoma i gomorra, tzn chciałem powiedzieć kulturalna impreza przy brydżyku.:)
Swoje pierwsze tego dnia wypiłem o 13:45. Niestety prawdopodobnie skonsumowałem tego dnia nieprzeliczalną ilość piw, ponieważ mój umysł z jakeigoś powodu nie może się doliczyć. Istnieją pośrednie przesłanki w postaci wyciągu z karty kredytowej, które pozwalają szacować tę ilość na około 9. JEdnak jestem pewien, że ktoś mi stawiał coś dlatego, chociaż może tego dnia rozwiązałem problem PNP to nigdy się tego nie dowiemy.

Zapoznałem dużo ludzi, płci obojga. Okazuje się, że ten dzień jest tak dziki co roku i połowa manhattanu przyjeżdża się tutaj nawalić, bo na mieście to tak nie wypada, a to przecież już NJ:) Grałem w beer-ponga, który na pewno niedługo stanie się juz dyscyplina olimpijską, rzutki, poruszałem bardzo filozoficzne tematy, jak również prawdopodobnie dowodziłem, że Polacy wcale nie są gorsi od Rosjan w piciu wódki (chociaż nie wiem dlaczego akurat to). Z jakiegoś powodu musiałem też tłumaczyć z czego składa sie bigos i dlaczego jest taki zajebisty, aleto było juz po 21 więc nie każcie mi mówić czemu.

3 bary później i dużo rozmówców dalej, gdy zaczynałem tracić kontakt z rzeczywistością, (bo z roommateami straciłem już dawno) uznałem że zcas najwyższy już iść do domu, bo później sam to mogę nie dać rady. Ty samym zakończyłem mnije więcej 10-12 godzinne barowanie połączone z imprezą i gadaniem o wszyskim. Więcej grzechów nie pamiętam. Pamiętam natomiast że parada nowojorska ma być jeszcze lepsza:D

2 dni później przeczytałem w Lokalnych wiadomościach, że St. Pattys day w hoboken to w ogóle skada na zdrowym organiźnmie NJ i burmistrz już się zastanawia czy w przyszłym roku jej nie scancellować. Działy się rzeczy straszne bo dużo osób trafiło do szpitala i 400 osób zostało złapanych na publicznym oddawaniu moczu, a dla Dzieci to istny horror przecież. Gazeta była pełna dramatycznych opisów ludzi, którzy musieli się niemal ewakuować z dziećmi, w celu ochrony ich delikatnych umysłów przed spaczeniem. I w ogóle to trawniki podeptali… Także nie wiadomo czy będzie za rok, ale biorąc pod uwagę, ile kasy zostało przepuszczonej tego dnia i ile będzie z tego tytułu podatków, to myślę, że jednak opłacić sie posprzątać i zapłacić rachuneczek, i może jeszcze na nowy plac zabaw dla dzieci zostanie.

Tak oto kończę opis. Zdecydowanie st. pattys day w hoboken to coś co warto będzie zapamiętać, zwłaszcza 12 godzinny pub-crawl.

pan_dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii DZiwne, New York i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „Tak się bawi, tak się bawi…

  1. Szymon pisze:

    Luke,
    nie wiem co robi w tej galerii ostatnia fota, ale post z wykopem. I pewnie z kacem:P

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s