Będzie politycznie (niepoprawnie?) czyli ciekawe czasy


Ponieważ nie mam nic ciekawego do powiedzenia o moim zeszłym weekendzie, jako że nie uprawiałem tequila suicide, jak również nie obraziłem publicznie żadnego ważnego człowieka, także nie zrobilem czegoś cudacznie nielegalnego, oraz nie jestem celebrytą pomyślałem, że napiszę coś o tym co się akurat dzieje w USA i jest przedmiotem zażartych dyskusji.

Jako człowiek z zewnątrz nie zabieram głosu a jedynie się przysłuchuję, a jest czemu. Wydaje się, że żyjemy w ciekawych czasach. Dzień bez przewrotu lub protestu to dzień zdecydowanie stracony. To obalamy akurat Kadafiego, tudzież zastanawiamy sie co jest najlepsze dla Bahrainu i inne ciekawe rzeczy. Otóż Ameryka oczywiście to pięknie relacjonuje, można o tym sporo przeczytać w NYT i innych dziennikach, jednak obok dzieje się coś (póki co) znacznie mniej eksponowanego przez media – strajk pracowników budżetówki w Wisconsin.

Choć być może pracownicy budżetówki zorganizowani w związki nie są tak ciekawym tematem jak to ile miliardów nakradł mubarak, ale są niemniej interesujące z naszego pięknie polskiego punktu widzenia. Otóż w stanie Wisconsin (który jest pewnie jednym z tych 50 stanów, o którym ciągle się zapomina wymieniając 50 stanów) od kilku tygodni jest problem. Problemem jest nowowybrany gubernator stanu (taki trochę potężniejszy wojewoda), który jest republikaninem i generalnie chce domknąć budżet. A że wcześniej go trochę rozdał to teraz musi gdzieś znaleźć coś żeby zapłacić rachuneczek. Padło akurat na pracowników budżetówki.

Czytelnikom niezorientowanym w systemie Amerykańskim powiem, że tzw. związki zawodowe to ongiś bardzo ważna siła polityczna, z którą należało się liczyć. JEdnak mniej więcej od lat 80 stopniowo traciły na znaczeniu. Członkowie związków w stanowiskach budżetowych cieszą się jednak niezłymi przywilejami – wyższą emeryturą, pełnym obezpieczeniem zdrowotnym, dodatkami etc. Coś czego ludzie wykonujący tę samą pracę ale nie będący w związku nie mają!!! (to jest niesprawiedliwość co?). Dodatkowo mają jeszcze prawo do tzw. bargaining right, czyli czegoś na wzór naszej komisji trójstronnej, tylko z tym, że mogą tam znacznie więcej. Nie można zbyt dużo zrobić w zakładzie (znaczy na korzyść właściciela, w którym ma się związki, właśnie ze względu na te bargaining right… No ale nie o tym.

Teraz wyobraźcie sobie, że nasz nowowybrany gubernator generalnie mówi, że musimy wam obciąć benefity, pensje i ogólnie zabrać Wam te prawa, „bo jest ciężko i mamy dużo długu”. Czyżbyśmy skądś to znali? Cały fun tej sytuacji polega na tym, że pracuję z ludźmi, którzy w ogóle nie mają nic wspólnego ze związkami, pracują w sektorze prywatnym jednak tę stytuację żywo komentują (oraz interesują się sprawą libii i nawet wiedzą gdzie to jest:D).

I generalnie większość ludzi związki popiera! Większość stanów w USA ma problemy z budżetem a jest to oczywiście związane z faktem, że z kasą jest krucho. Jeśli jednak w innych stanach dojdzie do podobnych protestów, to rosnące koszty opieki zdrowotnej po prostu zjedzą ten kraj na stojąco. Nie jesteśmy jedynym krajem z problemem związkowym i związkowcami palącymi opony przed sejmem:D
Najlepszym komentarzem do całej sytuacji jaki czytałem był fakt, że po tych protestujących związkowcach sprzątają ludzie, którzy są zatrudnieni przez gubernatorwa (a więc budżetówka), nie są w związku (a więc nie protestują) i chcą żeby protestujący wygrali (żeby przywileje związkowe były) bo chcą wstąpić do związku (żeby mieć przywileje), jednocześnie narzekając że mają przz nich tyle pracy i mogliby protestować gdzie indziej!!!:D

A z innej beczki, dzisiaj dowiedzieliśmy się nieco więcej jak działa amerykański system nauki z bliska. Otóż przez ostatnie kilka dni gościłem przyszłą gwiazdę fletu poprzecznego jak wspominałem, która przyjechałą dostać sie do najlepszej szkoły muzyki czyli Juliards (no przynajmniej jednej z najlepszych). Została wybrana jako jedna z tysiaca osób, które nadesłały zgłoszenie drogą elektroniczną tylko z próbki nagrania.

I zagrała przed panelem. Niestety nie została przyjęta z powodu … kryzysu. Przegrała z doskonale technicznymi przedstawicielkkami zrobotyzowanego narodu o skośnych oczach grających na najlepszych fletach (złotych… z prawdziwego złota) ponieważ rzeczywistość jest brutalna… Lepiej przyjąć ludzi, którzy są w stanie sami zapłacić za studia, niż dawać stypendium. I cały kult różnorodności, poszanowania innych kultur, współpracy itp idzie się walić. Ale może wrócisz za rok z 50000$, wtedy naprawdę będziesz dosknała.

W związku z tym wydarzeniem przynajmniej jedna wódki została skonsumowana:) i pizza też. Nie dla wszystkich jak widać Juliards jest warte 50000$ pożyczki, co było powodem zdziwienia.

pan_dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii PRzemyślenia i oznaczony tagami , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

4 odpowiedzi na „Będzie politycznie (niepoprawnie?) czyli ciekawe czasy

  1. Kozioł - ten na P :) pisze:

    Zuzia?

  2. master yoda pisze:

    w PL niedlugo bedzie to samo. studia tez beda platne. zreszta nie od dzis wiemy, ze nawet mimo in jeszcze na razie jest inaczej, to dostep do edukacji dla kazdego jest mitem. Co widac naocznie w roznego rodzaju statystykach…

    50000$? Ladny kawalek kasy. Ale specjalnie nie jestem zdziwiony. Nie tylko po Juliardzie wygrywa sie konkursy i podpisuje kontrakty ze znanymi wytworniami, wiec glowa do gory!

  3. Aga pisze:

    50000$ to jest jednak dość sporo, czy Julliard daje Ci pewność, że to się zwróci? Nie wiem 🙂 Tak czy inaczej… jeśli zacznę zbierać już, to może do przyszłego roku się wyrobię 😉

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s