The brain drain


Może niektórzy pamiętają jak w podstawówce czy tam w liceum uczyliśmy się, że Ameryka jest niedobra bo wysyca cały talent i robi brain drain wciągając najbardziej utalentowanych ludzi na świecie… To chyba już tak jest, że tutaj naprawdę mają dobry PR i marketing (chociaż korporacje nie mają już chyba takiego dobrego marketingu) ale coś w tym jest, że jak się tutaj przyjedzie to szczęka sama ucieka na podłogę.

Domasz na pewno zaraz mnie poprawi i powie, że na bronxie to chłopaki z klamkami latają a nie zastanawiają się nad życiem, wszechświatem i całą resztą, ale tutaj naprawdę po prostu są ciekawi ludzie. Możliwe że po prostu mam niezłe szczęście ale jak się idzie do znajomych na obiad, to przyjdzie akurat ktoś kto jest korespondentem przeglądu sportowego na mecze NBA, będzie modelką, czy akurat gościem konstruującym nowe geny na Columbia University.

Tutaj naprawdę obcokrajowcy i amerykanie robią coś ciekawego. Najczęściej. Bo nie ma powodu żeby tutaj być i nie robić nic ciekawego jeśli naokoło dzieje się tyle. OCzywiście jest mnóstwo ludzi, którzy pracują w korporacjach i robią nic albo około nic (dobry dowcip o amerykańskiej korporacji: SZef do szefa, ostatnio obciąłem 6 z 10 etatów w departamencie analiz. I co? Zajebizm raporty są lepszej jakości i zwolniłem jeszcze 70% project management office i wszyscy są zadowoleni:D). Ale naprawdę spotyka się ciekawych ludzi. Część pewnie trochę się przechwala ale jednak jest to największe zgromadzenie ciekawości w jakim miałem okazję uczestniczyć.
I ludzie naprawdę chcą tutaj przyjeżdżać. Bo w tym kraju jak chyba nigdzie na świecie masz ogromny potencjał tzw. upside. Podejście do ryzyka przez wielu ludzi tutaj można uznać za agresywne jeśli nie szalone. Ale tak naprawdę niewiele jest do stracenia a bardzo dużo do zyskania.

U nas niestety tak nie ma, że jak zrobisz setki milionów (miliardy) dolarów to nagle stwierdzasz, że teraz pobawisz się w anioła biznesu. Nie.. Najczęściej niestety robisz więcej milionów poprzez wchodzenie w kolejne rentowne biznesy. A tutaj jak już stwierdzisz, że najwyższy czas sprzedać ebaya…. To uważasz, że najlepszą rzeczą jaką możesz zrobić w życiu to chodzenie na spotkania z nerdami i słuchanie ich dziwnych pomysłów i wybieranie komu dać na przykład 50 baniek. Bo może będzie ciekawie. I będę mógł zasiadać w zarządzie:D

W naszym pięknym kraju to chyba nie może wypalić bo ludzie nie kupują nowinek łatwo, a kasa na szali jest nieporównywalnie większa, a potrzeby kapitałowe mniej więcej niestety podobne. Dlatego u nas najlepiej sprawdza się model, skopiuj i dodaj trochę lokalnego smaku, żeby wyglądało jak autentyczny startup. Jest to trochę smutne, ale jesteśmy krajem nieinnowacyjnym. Ale nie ma co się smucić, zgodnie z uniwersalną Polską zasadą, jeśli mi nie jest dobrze, to lepiej żeby innym też było źle, reszta Europy wcale nie jest lepsza. Być może skandynawia wypada pod tym względem nieco lepiej, ale tam mają przecież zimno, nie ma słońca, alko drogie, więc trzeba coś robić dla zabicia czasu i ograniczenie prędkości cały czas do 50…. A oni się potem dziwią skąd tyle samobójstw.

Wprawia mnie to jednak w jakiegoś rodzaju słaby nastrój, że kraj jednak pełen zdolnych ludzi, nie jest w stanie niczego wymyślić. Najlepsi programiści jakich znam muszą robić „konsulting” albo pracować dla jakiś software housów (robią sensowny soft, dużo lepszy niż „eksperci hindusi”, lub w najlepszym razie freelancować, żeby robić coś naprawdę innowacyjnego (mnie nie wyłączając). Bo nikt nie ma kapitału, żeby zrobić coś naprawdę fajnego (inna sprawa, że pewnie nie ma też wystarczająco dużo ludzi z doświadczeniem żeby zasiadać w zarządach takich firm). Dlatego niestety pozostaniemy narodem trochę lepiej opłacanych niewolników/biorców usług. Możecie się nie zgadzać, ale tak jest. Choć może to droga spokoju. W końcu o za dużo nie trzeba się martwić, a cash flow jakiś jednak jest (najczęściej nienajgorszy).

Z miłych rzeczy udało mi się rozwiązać wszystkie dotychczasowe zadania na facebook hacker cup (oczywiście poza konkursem) i spowodowało to u mnie pewnego rodzaju satysfakcję, że mózg jeszcze coś tam kmini. Także dowiedziałem się dzisiaj, że przez ostatnie półtora miesiąca prawdopodobnie nagrabiłem sobie dość solidnie nie wiedząc o tym, ponieważ kwestionowałem status quo narzucone przez starszych stopniem… Podobno to najgorsze co można zrobić w korporacyjnej ameryce. Więc może już czeka na mnie list z wypowiedzeniem. Nie wiem, ale mam wewnętrzną potrzebę tworzenia wartości, a to ostatnio nie zawsze miało miejsce niestety. (to jest ten downside, o który się wszyscy tutaj usilnie dopytują).

Poza tym pogoda na szczęście się poprawia a coś czuję, że jutro też napiszę posta ponieważ dzisiaj umówiłem się na wizytę w „Genius Barze” w sklepie apple. Ogólnie mój iphone zachowuję się jak gówno w stanie bardoz rzadkim, więc pójdę jutro i im nawrzucam jaki to gówniany produkt zrobili. A sama nazwa genius bar, już powoduje u mnie dużą chęć zbijania się.

A więc jutro. Pan_dziekan idzie do apple store

pozdro

Advertisements
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York, PRzemyślenia i oznaczony tagami , , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

7 odpowiedzi na „The brain drain

  1. Ol pisze:

    To jest stereotyp! W Skandynawii jest duzo slonca (wiecej niz w Polsce czasami) i jest cieplej – tylko na polnocy nie, ale tam prawie nikt nie mieszka!:)

    • nerdinnewyork pisze:

      Kamman ola. To, że tam jesteś nie powinno zmieniać Twojego nastawienia. Może tam i czysto, może tam i czasem nawet ładnie, ale pusto i po prostu nie ma komu brudzić:) Wpadaj tutaj a nie mi tutaj będzie obronę Często… pardon Oslo uskuteczniać:D

  2. master yoda pisze:

    szanowny kolego, coraz bardziej jestem pod wrazeniem bloga. twoje spostrzezenia na temat ludzi, kariery, USA i PL sa bardzo trafne i w duzym stopniu zgadzaja sie z moimi obserwacjami. podoba mi sie, ze ton bloga idzie w kierunku obserwacji i odpowiedzi na najwazniejsze pytanie pt. „co sadzicie o sytuacji ogolnej” 😉

    Tez bylem troche w Stanach (co prawda nie w centrum wszechswiata jakim jest NY ale tez w sporym miescie w sumie 3 miesiace i tez troche obserwacji mam) i jedno jest pewne – to wlasnie w USA tworzy sie nowe technologie! Nie u nas. Pelna zgoda z tym stwierdzeniem. Niekoniecznie oczywiscie wszystkie new technologies tworza native Americans ;), ale po prostu ludzie, ktorzy tam wyemigrowali. U nas programista zostaje konsultantem w korpo, o ile lubi ten model (wiekszosci daje 2 lata w czyms takim, wiecej nie – oczywiscie pewien odsetek przetrwa dluzej i sie przyzwyczaja) albo jestes freelancerem, wtedy masz nieco wiecej spokoju i mozesz od biedy powiedziec, ze uczestniczysz w tworzeniu nowych technologii… z naciskiem na „od biedy”, bo to co tworzysz jest wtorne.

    No i mentalnosc Polakow, ktora zauwazasz. Nie wazne, ze ja mam niezbyt dobrze. Wazne, zeby sasiad mial gorzej! To jest bardzo irytujace. Wyscigi o zlote kalesony, czyli musze pierwszy ruszyc spod swiatel. Symboliczny przyklad naszej mentalnosci. Wlasnie dlatego wielu moich znajomych wyjechalo stad! Nie dlatego, ze nie mozna tu zarobic. Owszem, wielkich kokosow raczej nie zrobisz, chyba ze trafisz z pomyslem jak np. startup typu nk.pl, oczywiscie mam swiadomosc ze to produkt wtorny ;), ale zyc mozna godziwie i w miare spokojnie. Tyle, ze ta mentalnosc ludzi. Ja sobie obiecuje, ze kiedys wlasnie przez nia wyjade stad… jednak jak na razie pragnienie spokoju zwycieza ;).

    Kolejna rzecz, z ktora sie zgadzam, to mozliwosc spotkania ciekawych ludzi. to nie jest twoj wyjatkowy fuks 😉 Po prostu do centrum wszechswiata 😉 ciagnie wielu ciekawych ludzi z roznych branz: programistow, architektow, aktorow, artystow. Bedac tam rok czasu na pewno spotkasz niejedna znana aktorke w jakims pubie albo restauracji.

    moze troche nieskladny ten moj komentarz, ale to okienko jest male i niewygodnie sie pisze 😉

  3. julia pisze:

    porównanie modelki z człowiekiem konstruującym nowe geny na Columbii jest nieco nieadekwatne, nie sądzisz? ;]

    • nerdinnewyork pisze:

      czemu, jeśli jest ona w top500 na świecie jakie ma to znaczenie. Ludzi konstruujących geny na świecie też jest pewnie kilka tysięcy (głównie w firmach farmaceutycznych:D). Tylko to drugie brzmi bardziej mądrzej… ale we wszystkim chodzi o to żeby być w górnej części tabelki:D

  4. Stappu pisze:

    No to stary czas zostać nerdem i chodzić na spotkania.
    Jak ci się uda pożyczysz mi pół bańki na zerowy procent?

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s