pan_dziekan vs korporacyjny Box (mogą zdarzyć się Indianie!)


wierzyłem, że jestem w stanie się przyzwyczaić. Myślałem, ja też dam radę. Przecież wszyscy dają radę jakoś. Próbowałem wytłumaczyć pot na rękach klaustrofobią, to że mój organizm nie może się przyzwyczaić. Praca przy sztucznym świetle… oj tam oj tam. Przecież każdy może nosić okulary. Że siedzisz sam w zamkniętej przestrzeni… Przecież firma nie płaci Ci za rozmowy. Ja naprawdę wiem skąd biorą się już te wszystkie dilberty. Korporacyjny box to dla mnie za dużo…. Cała Ameryka to jeden wielki korporacyjny Box.

Oni naprawdę chcą żebyś poczuł się jak nikt (znaczy bardziej produktywny). PRacownicy administracyjni mają piękne biureczka, A ty box którego musisz sobie zarezerwować. Żebyś przypadkiem nie chciał siedzieć w biurze, bo to znaczy, ze nie jesteś u klienta. Co znaczy że może się opieprzasz marnując cenne pieniądze firmy. Chociaż prawdopodobnie są zbyt zestresowani przestrzenią metr na metr i czy nie zawali się ona na mnie.
A mimo to ludzie przystrajają swoje boxy, kłądą tam zdjęcia….. Żeby się poczuć trochę jak w domu.. Kiepska karykatura. Na szczęście znalazłem piętro, niczym ziemię obiecaną, pola elizejskie, ten raj z niezłymi kobietami muzułmanów (o kurde teraz mnie mają, za żarty z ich religii prawdopodobnie dostanę wyrok…). Na piętrze tym nie ma prawie boxów, wszystkie biurka są duże, i przy oknach… I już myślałem że jest dobrze.
Ale życie jest jak pudełko cholernych czekoladek. CZasem po prostu musisz zjeść tą najgorszą z marcepanem… I trafiłem na teamowy projekt. Niby miejsca więcej ale jednak mniej bo 4-5-7 osób w salce siedzi. Ale przynajmniej jest wesoło.

Btw. Fun fact. Dzisiaj gdybyśmy potrzebowali tylko co w roku 1957 to z obecną produktywnością wystarczyłoby pracować 12 h tygodniowo. Ale my tylko więcej i więcej…

W ogóle Ameryka boksami stoi. Idę do klienta, spotkać sie z dyrektorem całkiem sporym, a on nawet biura nie ma tylko stół na open space. i to taki nie za duży:) Idę pogadać z gościem, który leaduje program (czyli zestaw kilkunastu projektów), duże biurko i szuflada. Ja naprawdę nie wiem jak Ci ludzie dają radę:) Korpoludek jakim jestem nauczył się także nowego słowa: facetime. Nie należy mylić go z facebookiem, chociaż obydwa terminy wykazują pewne przenikanie. Dla tych co nie wiedzą, znaczy to mniej więcej tyle, że siedzisz w pracy, ponieważ Twój szef siedzi, i nie należy wychodzić wcześniej niż on, również po to żeby pokazać zaangażowanie (na przykład siedząc na facebooku). Ogólnie negatywne zjawisko, ale popularnością się cieszy.

W ogóle Hindusi (czyli Indianie:D) to ciekawe zjawisko. Dużo ich tutaj niepomiernie i mają tendencje do zbijania się w klastry. Jeśli gdzieś widzisz takiego to z dużym prawdopodobieństwem możesz powiedzieć, że gdzieś obok jest kolejny:). Taka zasada lokalności. 50% z nich to wegetarianie, ale jak ktoś lubi wegetariańskie żarcie to robię ostre ale dobre:) mają permanentnego stracha przed mamą i ciotkami jak również regularnie muszą wracać do domu w celu pochwalenia się karierą, którą robią:) Ogólnie kompletnie inna kultura:) i uwielbiam jak opowiadają historie z ustawianych przez rodziców randek… „Idę do tej restauracji co mama zamówiła (SIC!). Czekam na nią. Wchodzi. Oczywiście grubsza niż na zdjęciu, ale dobra dam radę. A potem taaaaaaaaaaaki pustak. I w ogóle już chce się żenić.” Ale żeby nie było seksistowsko, o wiele częściej jest tak że gościowi laska się podoba, ale w drugą stronę to już niekoniecznie i potem smutny chodzi cały tydzień jak by mu życie sprzed nosa uciekło. Uwierzcie mi tam naprawdę jest ciśnienie na małżeństwo. Najlepiej oczywiście między brązowymi, bo mieszanie krwi to słabo.

Wracając do tematu. To, że ja nie mam biurka to zrozumiem, będąc nic nieznaczącą częścią zamienną w wielkiej maszynie o nieszczególnie pasujących trybach:) Ale, że idę do klienta, który jest dyrem i nie ma biura… No to już jest dla mnie niezły zonk.

Jako wielki wirtuoz inżynierii i ekspert od skręcania mebli z ikei niestety nie dałem zrobić wszystkiego dobrze. Rzeczywistość gryzie i nie chce puścić. Niestety przy skręcaniu łóżka zauważyłem brak dość istotnej części, mianowicie przęsła środkowego. Ikea przezornie jak zwykle stwierdziła, że cudownym pomysłem jest zrobienie jednego rodzaju przęseł prawdopodobnie do wszystkich rodzajów łóżek jak mają w ofercie i będą mieli w ofercie przez najbliższe 200 lat. Zaoszczędzą dzięki temu 2 centy na łóżku co przy sprzedaży stu milionów łóżek da właścicielowi tyle pieniędzy co na 12-pak w szwecji o ile nie podniosą akcyzy. Przęsło jest więc w cenie łóżka, oczekuje się więc, że będzie też w opakowaniu łóżka, albo przynajmniej w jakimś pakiecie. normalny człowiek idzie po łóżko do tych gigantycznych regałów, używa mocy żeby ściągnąć je z tych półek i położyć na wózek (use the force luke), Patrzy mają być trzy części, są trzy części i idzie do domu.
Otóż nie trzeba się jeszcze udać w jakieś tajne miejsce i powiedzieć, że przęsło poproszę. JA pierdzielę wydają miliony dolarów żeby zapakować biurko naturalnej wielkości do pudełka od zapałek i jeszcze zmieścić tam klucz ampulowy ….. GRRRR i muszę popierdalać do ikei po raz drugi.

Mam więc wszystko złożone ale nie mogę skorzystać. A i dziś the v-day, czy statystycznie najgorszy dzień w roku dla narodu hamburegorewego ponieważ jest to przyczyna najczęstszych rozstań i pewnie sporej ilości one night standów:)
Ja więc redukując ryzyko oglądam wykład Jasona NG z machine learning na stanfordzie a potem futuramka:)
i tym radosnym akcentem pozdrawiam czytelników
pan_Dziekan

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii DZiwne, New York i oznaczony tagami , , , , . Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

2 odpowiedzi na „pan_dziekan vs korporacyjny Box (mogą zdarzyć się Indianie!)

  1. Kozioł - ten na P :) pisze:

    Panie_dziekan, a może najwyższa pora na jakiegoś posta o „chicks in america”? 🙂 „Are they really sooooooooooooooooooo fat?” 🙂

    • nerdinnewyork pisze:

      Panie Piotrze, Muszę rozumiem zrobić kilka zdjęć.:) ale pisałem już wcześniej że chicks in america nie są fat w ogólności, choć w szczególności zdarzają się… Młode dziewczyny to to robią workout i biegają półmaratony więc są całkiem skinny:) Ale jak uslyszalem nowy jork to nie america, wiec jak pojedziemy do rednecków to się dowiemy co slychać

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s