Pan_dziekan vs pat nam


Dzisiaj na szybkości bo późno już i w ogóle.

Oprócz bardzo ważkiego szkolenia z zakresu social media, które dzisiaj przeszedłem zapoznając się z takimi narzędziami jak wiki, serwisy społecznościowe, blogi i inne cuda niewidy (Co mi przypomina że powinienem ted talks zgrać na komórę) nauczyłem się również, że nie należy molestować nikogo w pracy. Dzięki temu szkoleniu posiadłem zupełnie nowe umiejętności bycia offensive. Teraz potrafię dopiec komuś przez jego kolor skóry, wyznanie, płeć, czy jest w ciąży a nawet jakim samochodem jeździ (!!!). Czyni mnie to na pewno lepszym człowiekiem a mój poziom sarkazmu wzrośnie jeszcze bardziej.

PRawdopodobnie powinienem spytać chief kogoś tam coś tam o pozwolenia na prowadzenie bloga (na pewno jak bym był managierem) ale skipniemy to pytanie. Poza tym jest bardzo dopsz, jutro muszę się stawić na rozmowy projektowe, zarzucam sieci niczym trawler  (hmm nie jestem pewien czy trawler to robi, może powinienem być bardziej wielorybnikiem:D) ogarniemy temat jutro.

Biorę też udział w małym przedsiewzięciu, którego koniecznością jest jedzenie:) im więcej tym lepiej. Jako, że nie chce spełnić oczekiwań mniej więcej wszystkich którzy powiedzieć że wrócę jako samotoczny pączek nie zamierzam się przeżerać ale za to poszedłem dziś do knajpy akurat tajskiej. Wyglądałem trochę jak niezły debil wchodząc tam sam, ale skosztowałem proszę ja Was Pat Nam – czyli coś co sami możecie sobie zrobić pewnie ale wygląda i smakuje bardzo dobrze (zwłaszcza z krewetkami). Dodatkową zaletą tego miejsca jest to, że do 20 jest happy hours i driny za połowę ceny. Obżarłem się dziś więc jak utracjusz ale zadowolny jestem, że taką dobrą knajpę obok ogarnąłem. Panie kelnerki (niewątpliwie pochodzenia dalekowschodniego) były bardzo przejęte obsługą mnie bo co chwila podchodziły i pytały czy wszystko dobrze. Nie wiem może minę miałem jakąś niewyraźną, ale po 2 razie zacząłem się zastanawiać…

Ponadto dołączyłem do 50 milionowej grupy użytkowników telefonów komókowych, którzy strzelają z wściekłych ptaków do niecnych świń i powiem Wam, że fun jest niezły. Z drugiej strony połowa metra czyta na kindlu albo ipadzie więc pewnie jestem passe… Aha i tego co Ci goście mówią w metrze (w starych wagonach zapowiadają konduktorzy) po prostu nie idzie zrozumieć…. no rozkład na pamięć trzeba znać albo koniec, jest to mieszanina klingońskiego, staroceltyckiego i prawdopodobnie dialektu indian apaczów.

Pan_dziekan

p.s. Facebook hacker cup daje radę:) – udało się zrobić

p.s.2 Jutro mam 3 widzenia mieszkań więc jakbyście trzymali kciuki i któreś akurat dałoby radę to byłoby cudownie (2 są na manhattanie więc możę będzie dobrze).

Add to FacebookAdd to DiggAdd to Del.icio.usAdd to StumbleuponAdd to RedditAdd to BlinklistAdd to TwitterAdd to TechnoratiAdd to Yahoo BuzzAdd to Newsvine

Reklamy
Ten wpis został opublikowany w kategorii New York. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s